Ilustracja liniowa do artykułu: EMDR – czy trzeba czuć emocje podczas sesji?

EMDR – czy trzeba czuć emocje podczas sesji?

W skrócie

Emocje podczas sesji EMDR nie muszą być silne, widoczne ani łatwe do nazwania. Możesz płakać, czuć napięcie, mieć obrazy lub myśli, ale możesz też doświadczać spokoju, pustki albo zaskakującego dystansu. Żadna z tych reakcji sama w sobie nie mówi, czy sesja przebiega dobrze. Ważne jest to, co pojawia się w kontakcie z terapeutą i czy można o tym swobodnie mówić.

Brak emocji w terapii EMDR nie oznacza automatycznie braku zaangażowania ani tego, że metoda nie ma sensu. Czasem emocje są słabo dostępne, ponieważ psychika przez lata nauczyła się odsuwać trudne doświadczenia. Czasem temat jest już mniej obciążający, a czasem potrzebne jest wolniejsze tempo i lepsze przygotowanie do pracy.

Wiele osób przed pierwszą sesją wyobraża sobie, że terapia EMDR musi wyglądać jak intensywne przeżywanie wspomnień. Taki obraz może budzić napięcie: jeśli nie pojawią się łzy albo silne wzruszenie, można zacząć myśleć, że robi się coś nieprawidłowo. W praktyce reakcje bywają znacznie bardziej różnorodne, a zadaniem sesji nie jest wywołanie określonej emocji.

„Jeśli nie płaczę, EMDR nie działa”

Ten mit brzmi wiarygodnie, ponieważ płacz jest łatwo zauważalnym sygnałem wzruszenia. W filmach i opowieściach o terapii często pokazuje się moment, w którym ktoś wreszcie przeżywa wcześniej zatrzymane emocje. Można więc uznać, że widoczna reakcja jest dowodem postępu.

Wiedza psychologiczna nie pozwala jednak oceniać przebiegu terapii na podstawie jednej reakcji. Płacz może pojawić się podczas przetwarzania wspomnienia, ale nie jest obowiązkowym elementem sesji. Ktoś może odczuwać smutek bez łez, zauważać napięcie w ciele, mieć pojedyncze obrazy albo po prostu obserwować zmiany w sposobie myślenia.

W praktyce oznacza to, że nie trzeba próbować wywołać płaczu ani powstrzymywać go, jeśli pojawi się naturalnie. Warto powiedzieć terapeucie, co dzieje się wewnątrz, nawet gdy z zewnątrz niczego nie widać. Informacją może być również zdanie: „Wiem, że to było trudne, ale teraz nie czuję smutku”.

„Podczas EMDR trzeba dokładnie czuć emocje, inaczej nie da się pracować”

To przekonanie może wynikać z tego, że w terapii często rozmawia się o emocjach i ich rozpoznawaniu. Wiele osób ma też doświadczenie, że dopiero nazwanie uczuć pozwala lepiej zrozumieć własne zachowanie. Stąd łatwo wyciągnąć wniosek, że bez jasnego odczuwania emocji nie można rozpocząć pracy.

Podczas EMDR uwagę kieruje się nie tylko na emocję. Znaczenie mogą mieć również obraz lub wspomnienie, przekonanie na własny temat, odczucia fizyczne, myśli i zmiany, które pojawiają się w trakcie kolejnych etapów pracy. Niektóre osoby rozpoznają przede wszystkim napięcie w klatce piersiowej, ciężar w brzuchu, przyspieszone myśli albo potrzebę odwrócenia wzroku.

Nie każdy ma od razu łatwy dostęp do nazw emocji. Wpływać na to może wychowanie, wcześniejsze doświadczenia, przewlekłe przeciążenie, wstyd albo nawyk skupiania się wyłącznie na zadaniach. Terapeuta może wtedy pomagać w spokojnym zauważaniu sygnałów, ale nie powinien wymagać konkretnej reakcji.

Jeśli trudno powiedzieć „czuję złość” albo „czuję lęk”, można zacząć od prostszego opisu: „mam pustkę”, „widzę ten obraz”, „nie wiem, co czuję”, „pojawia się napięcie”. To również jest materiał do rozmowy.

„Im silniejsze emocje, tym lepsza sesja”

Ten mit bywa szczególnie obciążający dla osób, które chcą mieć pewność, że terapia przynosi efekt. Silne przeżycia mogą wydawać się dowodem, że dotarło się do ważnego miejsca. Z kolei spokojna sesja może zostać uznana za stratę czasu.

W rzeczywistości intensywność reakcji nie jest prostą miarą wartości sesji. Czasem potrzebne jest bardzo ostrożne tempo, a czasem ważniejsze od silnego przeżywania jest zauważenie nowego znaczenia wspomnienia. Praca może dotyczyć także przekonania „nadal jestem bezradny lub bezradna”, „to była moja wina” albo „nie mogę nikomu ufać”. Zmiana w tym obszarze nie zawsze wygląda jak duże wzruszenie.

Zbyt intensywna reakcja może natomiast oznaczać, że trzeba się zatrzymać, wrócić do stabilizacji albo sprawdzić, czy na ten moment dostępne są wystarczające zasoby. Sesja nie jest sprawdzianem odwagi. Nie trzeba udowadniać, że można wytrzymać jak najwięcej.

W pracy z osobami, które obawiają się niewłaściwej reakcji, często widzę silną potrzebę kontrolowania własnego zachowania. Pojawia się pytanie: „Czy powinnam płakać, czy powinnam czuć złość, czy terapeuta uzna, że niczego nie przeżywam?”. Pomaga wtedy przeniesienie uwagi z oceniania reakcji na zwykłe zauważanie tego, co dzieje się teraz.

„Brak emocji oznacza, że problemu już nie ma”

Spokój może rzeczywiście oznaczać, że wspomnienie jest mniej obciążające niż wcześniej. Nie zawsze jednak brak emocji świadczy o rozwiązaniu problemu. Czasem człowiek wie, że wydarzenie było ważne, ale nie czuje z nim kontaktu. Może mówić o nim jak o historii kogoś innego.

Takie odcięcie od przeżyć może być sposobem ochrony przed przeciążeniem. W języku psychologicznym mówi się czasem o odrętwieniu emocjonalnym albo dystansowaniu się od doświadczeń. Samo pojawienie się takiej reakcji nie pozwala stawiać diagnozy. Jest natomiast sygnałem, że warto opisać ją terapeucie, zamiast zakładać, że wszystko zostało już przepracowane.

Ważne jest rozróżnienie między spokojem a obojętnością połączoną z brakiem kontaktu ze sobą. Spokój może pozwalać na swobodne myślenie i rozmowę. Odrętwienie bywa bardziej podobne do pustki, automatycznego działania albo poczucia, że nic naprawdę nie dociera.

W praktyce nie trzeba samodzielnie rozstrzygać, z czym ma się do czynienia. Wystarczy powiedzieć: „Wiem, że to wydarzenie było ważne, ale nie czuję nic” albo „Opowiadam o tym bez emocji, jakbym czytał lub czytała cudzą historię”. Taki opis pomaga dobrać dalszy sposób pracy.

„Jeśli nic nie czuję, robię coś źle”

W terapii łatwo wejść w rolę osoby, która chce dobrze wykonać zadanie. Gdy terapeuta prosi o zauważenie obrazu, myśli, emocji albo odczuć fizycznych, można zacząć szukać właściwej odpowiedzi. Pojawia się napięcie i sprawdzanie: „Czy teraz powinno coś się pojawić?”.

Tymczasem EMDR nie polega na odgadywaniu oczekiwanej reakcji. Terapeuta nie potrzebuje, żebyś stworzył lub stworzyła określone emocje. Potrzebuje raczej informacji o tym, co faktycznie się dzieje, także wtedy, gdy odpowiedź brzmi: „nic”, „nie wiem” albo „nie mogę się skupić”.

Brak odczuwania może wiązać się z chwilowym zmęczeniem, napięciem, trudnością w skupieniu, poczuciem braku bezpieczeństwa albo z tym, że temat został sformułowany zbyt ogólnie. Czasem potrzebne jest doprecyzowanie wspomnienia, przekonania lub sytuacji, a czasem przerwa i powrót do ćwiczeń przygotowujących.

Najbardziej pomocna bywa szczerość, nie poprawność. Możesz powiedzieć: „Próbuję coś poczuć, ale chyba się do tego zmuszam”, „gubię wątek” albo „chcę zakończyć ten etap”. Takie komunikaty pozwalają terapeucie dostosować tempo i sposób prowadzenia sesji.

„Podczas EMDR trzeba wszystko opowiedzieć od początku do końca”

Ten mit może zniechęcać do terapii osoby, które boją się szczegółowego opowiadania o trudnych wydarzeniach. Wynika z przekonania, że terapeuta musi znać pełną chronologię, aby móc pomóc. Dla części osób sama wizja wielokrotnego opisywania doświadczenia jest źródłem napięcia.

W EMDR ważna jest współpraca i określenie tego, nad czym ma się pracować, ale nie zawsze trzeba przedstawiać całą historię w najdrobniejszych szczegółach. Zakres rozmowy zależy od sytuacji, gotowości i celu pracy. Terapeuta może pytać o najważniejsze elementy, a następnie obserwować, co pojawia się w trakcie procesu.

Nie oznacza to, że można pominąć wszystko, co istotne dla bezpieczeństwa i planowania terapii. Oznacza natomiast, że nie musisz przygotowywać perfekcyjnej, uporządkowanej opowieści. Możesz nie pamiętać kolejności zdarzeń, mieć luki w pamięci albo znać tylko pojedyncze fragmenty.

Jeśli nie chcesz opowiadać o czymś szczegółowo, powiedz o tym wprost. Terapeuta może wyjaśnić, czego potrzebuje i dlaczego, a Ty możesz zadawać pytania dotyczące kolejnych etapów. Zgoda na pracę nad danym tematem powinna być częścią wspólnego ustalania kierunku sesji.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Rozmowa z psychologiem lub terapeutą może być pomocna, jeśli lęk przed niewłaściwą reakcją sprawia, że odkładasz rozpoczęcie terapii albo podczas sesji stale kontrolujesz swoje zachowanie. Warto poszukać wsparcia również wtedy, gdy wspomnienia wywołują silne napięcie, pojawia się poczucie odcięcia od siebie, trudność w powrocie do codziennych zajęć albo nasilone unikanie sytuacji przypominających o wydarzeniu.

Niepokój może dotyczyć także samej relacji z terapeutą. Jeśli czujesz presję, niezrozumienie albo wrażenie, że musisz reagować według określonego scenariusza, powiedz o tym. Sposób prowadzenia sesji powinien być omawiany, a tempo pracy dostosowane do aktualnych możliwości.

Jeżeli obok trudnych przeżyć pojawiają się myśli samobójcze, myśli o samookaleczeniu lub poczucie, że nie ma już żadnego wyjścia, potrzebna jest pilna pomoc. W takiej sytuacji zadzwoń pod 112 albo pojedź na najbliższy oddział ratunkowy. Nie czekaj na kolejną sesję.

Nie ma jednej prawidłowej reakcji na EMDR. Możesz płakać, czuć złość, zauważać napięcie, mieć obrazy i myśli albo przez pewien czas nie czuć prawie nic. Najważniejsza informacja nie brzmi „czy reaguję wystarczająco mocno?”, lecz „co dzieje się we mnie i czy mogę powiedzieć o tym bez udawania?”. Jeśli chcesz sprawdzić, czy konsultacja i terapia EMDR odpowiadają Twojej sytuacji, możesz przeczytać więcej o konsultacji i terapii EMDR.

Powiązane poradniki

Zobacz też