Ilustracja liniowa do artykułu: PTSD – 7 mitów, które utrudniają szukanie pomocy
Featured

PTSD – 7 mitów, które utrudniają szukanie pomocy

W skrócie

Mity o PTSD często zaczynają się od prostych zdań zasłyszanych w rozmowie: „to dotyczy tylko żołnierzy”, „trzeba po prostu przestać o tym myśleć” albo „minęło już tyle czasu, więc problem powinien zniknąć”. Takie przekonania brzmią wiarygodnie, ale mogą utrudniać rozpoznanie własnych reakcji i podjęcie decyzji o szukaniu wsparcia.

PTSD nie zawsze wygląda tak, jak pokazują filmy i opowieści medialne. Reakcje po traumie mogą być różne, zmieniać się w czasie i wpływać na pamięć, emocje, ciało, relacje oraz codzienne decyzje.

Rozmowy o traumie bywają pełne skrótów myślowych. Ktoś może usłyszeć, że „silna osoba nie rozpamiętuje przeszłości” albo że „skoro da się pracować, nie ma poważnego problemu”. W praktyce takie oceny często zwiększają wstyd i sprawiają, że pomoc jest odkładana. Poniżej znajdziesz siedem popularnych mitów oraz wyjaśnienie, co wynika z wiedzy psychologicznej.

„PTSD dotyczy tylko żołnierzy po wojnie”

To przekonanie utrwaliło się między innymi dlatego, że przez lata o zespole stresu pourazowego najczęściej mówiono w kontekście działań wojennych. Obrazy żołnierzy, powracających z misji, są łatwe do zapamiętania, więc wiele osób zaczyna utożsamiać PTSD wyłącznie z takim doświadczeniem.

Trauma może jednak wynikać z różnych wydarzeń, które przekraczają możliwości radzenia sobie w danym momencie. Należą do nich między innymi wypadki, napaść, doświadczenie przemocy, nagła śmierć bliskiej osoby, katastrofa, poważne zagrożenie zdrowia albo długotrwałe doświadczenia z dzieciństwa. Znaczenie ma nie tylko to, co się wydarzyło, lecz także poczucie zagrożenia, bezradności i brak możliwości odzyskania wpływu.

W praktyce oznacza to, że nie trzeba mieć wojennej przeszłości, aby potraktować swoje reakcje poważnie. Jeśli po trudnym zdarzeniu pojawiają się koszmary, unikanie, silna czujność, nawracające obrazy albo trudność w poczuciu bezpieczeństwa, warto przyjrzeć się temu bliżej. Jeśli przemoc nadal trwa lub istnieje bezpośrednie zagrożenie, zadzwoń pod 112; w sytuacji przemocy można także skontaktować się z Niebieską Linią pod numerem 800 120 002.

„Jeśli pamiętam, co się wydarzyło, to nie może być PTSD”

Wiele osób kojarzy traumę z całkowitym wyparciem albo lukami w pamięci. Takie obrazy pojawiają się w filmach i opowieściach, dlatego może wydawać się, że pamiętanie zdarzenia wyklucza poważne następstwa.

Pamięć po silnym stresie nie musi jednak zniknąć. Czasem wydarzenie jest wspominane bardzo szczegółowo, jakby nadal trwało. Innym razem pamięć pozostaje fragmentaryczna: pojawiają się pojedyncze obrazy, dźwięki, zapachy, odczucia fizyczne albo urywki sytuacji bez spójnej historii. Niektóre osoby pamiętają głównie emocje, a inne potrafią dokładnie opisać fakty, lecz nie czują, że naprawdę ich dotyczą.

Sam fakt pamiętania lub niepamiętania nie pozwala ocenić, czy ktoś potrzebuje pomocy. Ważniejsze jest to, jak wspomnienie wpływa na obecne życie. Jeśli wywołuje gwałtowne pobudzenie, odrętwienie, napięcie, wstyd, lęk albo potrzebę unikania wszystkiego, co przypomina o zdarzeniu, warto potraktować te reakcje jako sygnał do konsultacji, a nie jako dowód słabości.

„Trzeba przestać o tym myśleć, a wspomnienie samo osłabnie”

Rada, by „nie rozpamiętywać”, zwykle wynika z dobrej intencji. Osoby z otoczenia chcą pomóc odsunąć uwagę od bólu i przywrócić normalność. Problem polega na tym, że wspomnienia związane z traumą nie zawsze poddają się świadomej decyzji o ich odłożeniu.

Unikanie może przynieść krótkotrwałą ulgę, ale czasem utrwala przekonanie, że kontakt z określonym miejscem, tematem, osobą albo emocją jest nie do zniesienia. Wtedy zakres codziennego życia stopniowo się zmniejsza. Ktoś rezygnuje z podróży, jazdy samochodem, bliskości, rozmów, snu poza domem albo aktywności, które wcześniej były ważne.

Nie oznacza to, że trzeba zmuszać się do opowiadania o wszystkim od razu. Pomoc psychologiczna nie polega na mechanicznym wracaniu do najtrudniejszych szczegółów bez przygotowania. Chodzi raczej o stopniowe odzyskiwanie poczucia wpływu i możliwość reagowania na wspomnienie inaczej niż automatycznym ucieczką, zamrożeniem lub nadmiernym pobudzeniem.

W pracy z osobami po traumie często widzę, że pierwszym krokiem nie jest szczegółowe opowiadanie o zdarzeniu, lecz nazwanie tego, co dzieje się dzisiaj. Dopiero kiedy pojawia się więcej orientacji i poczucia bezpieczeństwa, można zastanawiać się, jaka forma dalszej pomocy będzie odpowiednia.

„PTSD pojawia się od razu po traumie”

To przekonanie może wydawać się logiczne: wydarzyło się coś trudnego, więc objawy powinny pojawić się natychmiast. U części osób rzeczywiście pierwsze reakcje są widoczne od razu. Nie jest to jednak jedyny możliwy przebieg.

Po traumie organizm może przez pewien czas działać w trybie zadaniowym. Trzeba zająć się formalnościami, dziećmi, pracą, zdrowiem bliskiej osoby albo organizacją codzienności. Emocje mogą zostać odsunięte, a objawy stać się bardziej zauważalne dopiero wtedy, gdy sytuacja zewnętrzna się uspokoi. Czasem uruchamia je późniejsze wydarzenie, rocznica, miejsce, zapach, wiadomość lub podobna sytuacja.

Dlatego upływ czasu nie jest dowodem, że wszystko zostało przepracowane. Jeżeli reakcje utrzymują się, nasilają albo zaczynają ograniczać relacje i aktywność, warto poszukać pomocy także wiele tygodni czy miesięcy po wydarzeniu. Nie trzeba czekać na konkretny moment, w którym objawy staną się „wystarczająco poważne”.

„Skoro normalnie pracuję, nie mogę mieć problemu po traumie”

Codzienne funkcjonowanie bywa mylone z dobrym samopoczuciem. Osoba może nadal chodzić do pracy, zajmować się domem, spotykać się z ludźmi i wykonywać obowiązki, a jednocześnie płacić za to dużym napięciem i wyczerpaniem.

Niektóre osoby radzą sobie poprzez nadmierną kontrolę, perfekcjonizm, pracę bez odpoczynku albo stałe planowanie wszystkich szczegółów. Z zewnątrz wyglądają na bardzo zorganizowane. W środku mogą jednak doświadczać poczucia zagrożenia, trudności ze snem, drażliwości, odcięcia od emocji lub przekonania, że chwila zatrzymania spowoduje zalew wspomnień.

W pracy psychologicznej spotykam osoby, które zgłaszają się dopiero wtedy, gdy nie mogą już utrzymać dotychczasowego tempa. Często mówią, że długo słyszały od innych: „przecież świetnie sobie radzisz”. Dobre wyniki w pracy nie wykluczają cierpienia. Warto sprawdzać nie tylko to, czy obowiązki są wykonywane, lecz także jakim kosztem.

„Mówienie o traumie tylko pogarsza sytuację”

Ten mit może wynikać z obserwacji, że rozmowa o trudnym zdarzeniu czasem chwilowo nasila emocje. Pojawienie się łez, złości, napięcia albo zmęczenia może wyglądać jak dowód, że lepiej było nie wracać do tematu.

Rozmowa sama w sobie nie jest jednak ani automatycznie pomocna, ani automatycznie szkodliwa. Znaczenie ma sposób, moment, relacja i możliwość zatrzymania się. Inaczej wygląda spokojne porządkowanie doświadczenia w kontakcie ze specjalistą, a inaczej wielokrotne opowiadanie o zdarzeniu osobom, które oceniają, naciskają albo oczekują szybkiego zamknięcia tematu.

Nie trzeba opowiadać wszystkiego każdej osobie. Można zdecydować, komu ufa się na tyle, aby powiedzieć o swoich reakcjach. Przydatne bywa rozpoczęcie od prostego zdania: „Od tamtego wydarzenia trudniej mi spać i unikam pewnych miejsc”. Taki komunikat nie wymaga natychmiastowego przedstawiania całej historii, a może otworzyć drogę do bardziej dopasowanego wsparcia.

„Silna osoba poradzi sobie sama”

W kulturze dużą wartość przypisuje się samodzielności. Wiele osób przez całe życie radziło sobie z trudnościami bez proszenia o pomoc, więc decyzja o konsultacji może wydawać się przyznaniem do porażki.

Reakcje pourazowe nie świadczą jednak o charakterze ani o poziomie siły psychicznej. Mogą pojawić się także u osób odpowiedzialnych, kompetentnych i wcześniej dobrze funkcjonujących. Samodzielne strategie, takie jak odpoczynek, rozmowa z bliską osobą, ruch czy uporządkowanie dnia, mogą wspierać codzienne radzenie sobie, ale nie zawsze wystarczają, gdy objawy utrwalają się i ograniczają życie.

Szukanie pomocy nie odbiera sprawczości. Przeciwnie, może być sposobem na odzyskanie wyboru tam, gdzie dotąd działał automatyczny lęk, unikanie albo odrętwienie. Konsultacja nie musi od razu oznaczać decyzji o długiej terapii. Może służyć uporządkowaniu sytuacji, nazwaniu potrzeb i sprawdzeniu, jakie rozwiązania są dostępne.

„PTSD oznacza, że objawy będą już zawsze”

Obawa przed trwałością objawów może pojawić się wtedy, gdy minęło dużo czasu, a poprawa nie nastąpiła sama. Osoba zaczyna wtedy myśleć: „Skoro nadal tak reaguję, już się to nie zmieni”. Takie przekonanie odbiera nadzieję i może dodatkowo zniechęcać do szukania pomocy.

Przebieg reakcji po traumie jest różny. U części osób objawy stopniowo słabną, u innych utrzymują się dłużej albo zmieniają swoją formę. Możliwe jest także okresowe pogorszenie po kolejnym stresującym wydarzeniu. Nie da się uczciwie obiecać, że pomoc przyniesie określony efekt w konkretnym czasie, ale utrwalone objawy nie muszą być traktowane jak nieodwracalny wyrok.

Ważne jest też rozróżnienie między pojedynczą trudną reakcją a pełnym obrazem problemu. Nie każda osoba po traumie rozwija PTSD, a podobne objawy mogą mieć różne przyczyny. Dlatego zamiast samodzielnie przypisywać sobie diagnozę, lepiej opisać specjaliście konkretne doświadczenia: co się dzieje, od kiedy, w jakich sytuacjach i jak wpływa to na codzienne życie.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Warto rozważyć konsultację, gdy po trudnym wydarzeniu przez dłuższy czas utrzymują się nawracające wspomnienia, koszmary, silne reakcje na przypomnienia, unikanie, nadmierna czujność, problemy ze snem, drażliwość, trudność w odczuwaniu bliskości albo poczucie odcięcia od emocji. Sygnałem może być także to, że codzienne decyzje zaczynają być podporządkowane temu, aby nie zetknąć się z czymś, co przypomina o traumie.

Nie trzeba samodzielnie rozstrzygać, czy spełnia się kryteria PTSD. Można zacząć od konsultacji psychologicznej i opowiedzieć o tym, co jest najbardziej uciążliwe. Jeśli pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, poczucie całkowitego braku nadziei albo bezpośrednie zagrożenie życia, zadzwoń pod 112. Jeśli problem wiąże się z przemocą, w sytuacji zagrożenia również zadzwoń pod 112, a po pomoc i informacje można zwrócić się do Niebieskiej Linii pod numerem 800 120 002.

Szukania pomocy przy PTSD nie trzeba odkładać do chwili, gdy objawy całkowicie zdominują codzienne życie. Jeśli chcesz uporządkować swoje reakcje po trudnym doświadczeniu, możesz przeczytać więcej o konsultacji psychologicznej dotyczącej traumy i PTSD, także online.

Powiązane poradniki

Zobacz też