Dyskomfort a przeciążenie w EMDR – jak je rozróżnić
Dyskomfort a przeciążenie w EMDR można rozróżnić przede wszystkim po tym, czy trudne emocje pozostają możliwe do regulowania. Dyskomfort bywa intensywny, ale pozwala zachować kontakt z terapeutą, ciałem i bieżącą chwilą. Przeciążenie pojawia się wtedy, gdy pobudzenie staje się zbyt duże, a powrót do równowagi wymaga zatrzymania lub wyraźnego wsparcia.
Ważnym sygnałem jest nie tylko siła emocji, lecz także możliwość mówienia, orientowania się i korzystania z ustalonych sposobów stabilizacji. W EMDR tempo pracy można dostosować, a zauważenie przeciążenia nie oznacza porażki ani konieczności rezygnacji z terapii. Jeśli trudno ocenić, co się dzieje, warto opisać terapeucie konkretne objawy przed kolejną sesją lub w jej trakcie.
Podczas sesji EMDR może pojawić się napięcie, płacz, złość albo chwilowe zagubienie. Sam fakt, że praca jest trudna, nie mówi jeszcze, czy trwa kontakt z doświadczeniem, czy układ nerwowy jest już przeciążony. Różnica bywa subtelna, dlatego warto obserwować nie tylko emocje, ale też możliwość pozostania w kontakcie ze sobą i terapeutą.
Co łączy dyskomfort i przeciążenie w EMDR?
EMDR może kierować uwagę na trudne wspomnienie, emocje, przekonania oraz odczucia somatyczne, czyli sygnały pojawiające się w ciele. Taka praca nie zawsze jest spokojna. Czasem pojawia się smutek, złość, wstyd, napięcie mięśni, przyspieszony oddech albo potrzeba płaczu.
Zarówno dyskomfort, jak i przeciążenie mogą być reakcją na kontakt z materiałem, który ma dla osoby ważne znaczenie. Nie da się więc ocenić sytuacji wyłącznie po jednym objawie. Płacz nie musi oznaczać przeciążenia, a spokojny wygląd nie zawsze świadczy o tym, że wszystko przebiega bez trudności.
W obu przypadkach pomocne jest poinformowanie terapeuty o tym, co dzieje się w danej chwili. Podczas EMDR nie trzeba czekać do końca sesji, aby powiedzieć: „Potrzebuję przerwy”, „Nie wiem, co się dzieje” albo „To jest za dużo”. Taka informacja pozwala dostosować sposób pracy.
W pracy z osobami korzystającymi z EMDR często obserwuję, że trudność w nazwaniu własnego stanu wynika z przekonania, że sesję trzeba „wytrzymać”. Tymczasem ważną częścią terapii jest uczenie się rozpoznawania sygnałów i komunikowania granic, a nie udowadnianie odporności.
Po czym można je rozróżnić?
- Dyskomfort może być silny, ale pozostaje częściowo regulowalny, natomiast przeciążenie sprawia, że dostęp do sposobów uspokojenia staje się bardzo ograniczony.
- Przy dyskomforcie zwykle można choć w pewnym stopniu odpowiadać na pytania i utrzymywać kontakt z terapeutą, przy przeciążeniu mówienie, słuchanie lub rozumienie wypowiedzi może stać się wyraźnie trudniejsze.
- Dyskomfort często pozwala zauważać, że emocje dotyczą wspomnienia albo tematu sesji, podczas gdy przeciążenie może przynieść poczucie chaosu, odcięcia lub utraty orientacji w tym, co dzieje się teraz.
- Po dyskomforcie możliwy bywa stopniowy powrót do równowagi po przerwie, natomiast po przeciążeniu potrzebne może być dłuższe zatrzymanie pracy i ponowne skupienie się na stabilizacji.
- Przy dyskomforcie napięcie w ciele może być zauważalne i możliwe do opisania, a przy przeciążeniu pojawia się czasem odrętwienie emocjonalne, poczucie nieobecności albo trudność w rozpoznaniu własnych odczuć.
- Dyskomfort może współistnieć z ciekawością i poczuciem, że można się zatrzymać, natomiast przeciążenie częściej wiąże się z przymusem ucieczki, paniką albo przekonaniem, że nie ma żadnego wyboru.
Jak wygląda to w przykładach z życia?
Trudne wspomnienie i zachowany kontakt
Podczas pracy pojawia się obraz trudnego wydarzenia. Łzy napływają do oczu, w gardle pojawia się ścisk, a w ciele rośnie napięcie. Jednocześnie można powiedzieć terapeucie, co się dzieje, zauważyć, że siedzi się w gabinecie, i skorzystać z ustalonej przerwy. Taka sytuacja może oznaczać dyskomfort, który wymaga uważnego prowadzenia, ale niekoniecznie przeciążenie.
Nagle trudno mówić i orientować się w chwili obecnej
W trakcie stymulacji pojawia się silne pobudzenie. Trudno odpowiedzieć na proste pytanie, wzrok ucieka, a otoczenie wydaje się odległe lub nierealne. Nie wiadomo, czy lepiej kontynuować, czy przerwać. To sygnał, aby zatrzymać pracę i powiedzieć o tym terapeucie. W takiej chwili ważniejsze od dalszego zajmowania się wspomnieniem jest odzyskanie poczucia kontaktu i wpływu.
Reakcja pojawia się dopiero po sesji
Sesja przebiega pozornie spokojnie, ale po powrocie do domu pojawia się rozdrażnienie, zmęczenie, trudność z koncentracją albo natłok wspomnień. Nie musi to automatycznie oznaczać przeciążenia, ale warto potraktować taką reakcję jako ważną informację. Podczas kolejnego spotkania dobrze opisać, kiedy się zaczęła, jak długo trwała i co pomagało wrócić do codziennych czynności.
Kiedy granica się zaciera i co wtedy?
Granica między dyskomfortem a przeciążeniem nie jest stała. Ta sama intensywność emocji może być możliwa do uniesienia jednego dnia, a innego dnia okazać się zbyt obciążająca. Znaczenie może mieć niewyspanie, duża liczba bieżących obowiązków, konflikt, choroba, świeże trudne wydarzenie albo brak czasu na odpoczynek po sesji.
Nie trzeba samodzielnie rozstrzygać, jak fachowo nazwać własną reakcję. Wystarczy opisać obserwowalne fakty: „Przestałem lub przestałam czuć stopy”, „Nie mogłem lub nie mogłam odpowiadać”, „Po sesji przez kilka godzin nie mogłem lub nie mogłam się skupić” albo „Płakałem lub płakałam, ale wiedziałem lub wiedziałam, gdzie jestem”. Takie informacje są dla terapeuty bardziej użyteczne niż próba wystawienia sobie oceny.
Ważne jest również ustalenie przed sesją prostego sygnału zatrzymania. Może to być słowo, gest dłoni albo jasna umowa, że każda osoba może poprosić o przerwę. Jeśli podczas pracy pojawia się niepewność, można zapytać: „Czy możemy na chwilę zwolnić?” lub „Co możemy zrobić, żeby wrócić do chwili obecnej?”.
Przeciążenie nie jest miarą skuteczności sesji, tylko sygnałem do dostosowania tempa i poziomu wsparcia. Czasem oznacza to krótszy kontakt z trudnym materiałem, więcej przygotowania, powrót do ćwiczeń stabilizujących albo zmianę kolejności pracy. O tym, jaki krok będzie odpowiedni, decyduje się wspólnie z terapeutą.
Co możesz zrobić w każdym z tych przypadków?
Jeśli rozpoznajesz u siebie dyskomfort, spróbuj go nazwać bez oceniania. Możesz powiedzieć, gdzie odczuwasz napięcie, jaka emocja jest najbardziej wyraźna i czy nadal wiesz, co dzieje się wokół. Pomaga także zauważenie kilku szczegółów bieżącej chwili, na przykład koloru ścian, oparcia krzesła lub dźwięków w pomieszczeniu.
Nie musisz natychmiast pozbywać się trudnej emocji. Celem nie jest stworzenie wrażenia, że sesja przebiega idealnie, tylko utrzymanie możliwości współpracy i wyboru. Jeśli emocja jest intensywna, ale można o niej mówić i zatrzymać się w razie potrzeby, warto przekazać terapeucie ten opis.
Jeśli pojawia się podejrzenie przeciążenia, priorytetem jest przerwanie albo spowolnienie pracy zgodnie z ustaleniami z terapeutą. Możesz otworzyć oczy, oprzeć stopy na podłodze, rozejrzeć się po pomieszczeniu, nazwać datę i miejsce oraz poprosić o pomoc w powrocie do orientacji. Nie trzeba kontynuować stymulacji tylko dlatego, że została rozpoczęta.
Po sesji warto zaplanować spokojniejszy czas, ograniczyć liczbę wymagających zadań i zanotować najważniejsze obserwacje. Nie chodzi o prowadzenie skomplikowanego dziennika, ale o kilka konkretnych informacji: co uruchomiło reakcję, jak długo trwała, co pomogło i czego zabrakło. Dzięki temu kolejna sesja może zostać lepiej dopasowana.
Nie próbuj samodzielnie odtwarzać intensywnej pracy z trudnymi wspomnieniami między sesjami. Ćwiczenia stabilizujące mogą być elementem przygotowania, ale sposób ich stosowania powinien wynikać z ustaleń z terapeutą. Jeśli po sesji regularnie pojawia się silne pobudzenie albo odcięcie, nie warto czekać, aż problem sam się wyjaśni.
Kiedy warto skonsultować się ze specjalistą?
Warto porozmawiać z terapeutą, jeśli podczas EMDR często pojawia się poczucie utraty kontroli, trudność w orientowaniu się, długotrwałe odrętwienie emocjonalne lub niemożność powiedzenia, czego się potrzebuje. Konsultacja jest wskazana także wtedy, gdy po sesjach trudno wrócić do podstawowych obowiązków, odpoczynku albo kontaktu z bliskimi.
Rozmowa ze specjalistą może być potrzebna również wtedy, gdy rośnie lęk przed kolejną sesją, pojawia się przekonanie, że trzeba znosić wszystko w milczeniu, albo trudno ustalić, czy stosowane tempo jest odpowiednie. Nie oznacza to automatycznie, że EMDR jest niewłaściwą metodą. Oznacza, że sposób prowadzenia pracy wymaga uważnego omówienia.
Jeśli rozpoznajesz u siebie niepokojące reakcje, przygotuj kilka konkretnych przykładów i przekaż je terapeucie. Można też umówić konsultację psychologiczną, aby spokojnie przyjrzeć się temu, jak przebiega praca i jakie formy wsparcia będą teraz najbardziej adekwatne. Informacje o konsultacji psychologicznej i terapii EMDR znajdziesz na stronie oferty.
Powiązane poradniki
Zobacz też
Przewlekły ból a rodzicielstwo – jak planować opiekę
Przewlekły ból a rodzicielstwo wymagają planu, który uwzględnia zarówno potrzeby dzieci, jak i zmienną kondycję osoby dorosłej. Pomaga ustalić…
Druga opinia przy przewlekłym bólu – kiedy ją rozważyć
Drugą opinię przy przewlekłym bólu warto rozważyć wtedy, gdy potrzebujesz wyjaśnienia, którego nie udało się uzyskać do tej pory, albo gdy czeka Cię…
Przewlekły ból – sygnały zmęczenia ciągłym radzeniem sobie
Przewlekły ból i zmęczenie radzeniem sobie często pojawiają się razem, choć nie zawsze łatwo je ze sobą połączyć. Można przyzwyczaić się do bólu, a…