W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów

Ilustracja liniowa do artykułu: Dbanie o siebie a egoizm – mity i fakty

Dbanie o siebie a egoizm – mity i fakty

W skrócie

Dbanie o siebie a egoizm nie oznaczają tego samego: troska o własne potrzeby może współistnieć z uwzględnianiem innych. Granice nie są karą ani sposobem na kontrolowanie ludzi. Pomagają określić, na co jest zgoda, a na co nie ma już zasobów.

Czy dbanie o siebie jest egoizmem? Nie wtedy, gdy chodzi o odpowiedzialne zauważanie własnego zmęczenia, emocji i potrzeb. Zdrowy egoizm a samolubstwo różnią się tym, że samolubstwo pomija innych, a zdrowa troska pozwala szanować siebie bez wykorzystywania drugiej osoby.

Wiele osób potrafi bez wahania zatroszczyć się o bliską osobę, dziecko albo współpracownika, ale zatrzymuje się, gdy podobnej troski potrzebuje samodzielnie. Wtedy pojawia się poczucie winy: „przesadzam”, „inni mają gorzej”, „powinienem lub powinnam wytrzymać”. Przyjrzyjmy się kilku przekonaniom, które utrudniają stawianie siebie na właściwym miejscu.

Jeśli zadbam o siebie, ktoś na pewno na tym ucierpi

Ten mit brzmi wiarygodnie, szczególnie gdy w domu albo w pracy wiele spraw rzeczywiście zależy od jednej osoby. Odmowa może oznaczać, że ktoś będzie musiał poczekać, znaleźć inne rozwiązanie albo samodzielnie wykonać część zadania. To bywa nieprzyjemne, więc łatwo uznać, że każda troska o siebie odbywa się kosztem innych.

Wiedza psychologiczna pokazuje jednak, że pomaganie nie musi oznaczać stałej rezygnacji z własnych potrzeb. Relacja oparta wyłącznie na poświęceniu jednej osoby z czasem traci równowagę. Pojawia się zmęczenie, rozdrażnienie, żal i poczucie, że nikt nie zauważa wysiłku. Wtedy pomoc może być udzielana z przymusu, a nie z rzeczywistej gotowości.

W praktyce warto odróżnić konsekwencję od krzywdy. Jeśli nie odbierzesz telefonu podczas odpoczynku, druga osoba może poczuć rozczarowanie, ale nie oznacza to automatycznie, że została skrzywdzona. Można powiedzieć: „Dzisiaj nie dam rady się tym zająć. Wrócę do tego jutro”. Taka odpowiedź uwzględnia zarówno własne zasoby, jak i potrzebę drugiej osoby.

Najpierw wszyscy inni, a ja na końcu

W wielu rodzinach taki sposób funkcjonowania jest nagradzany. Osoba dostępna, pomocna i wytrzymała uchodzi za odpowiedzialną. Być może wcześniej właśnie tak budowano poczucie własnej wartości: przez spełnianie oczekiwań, rozwiązywanie problemów i unikanie dodatkowych trudności dla innych.

Problem polega na tym, że odkładanie siebie na później często nie ma wyraźnego końca. Po pracy pojawiają się obowiązki domowe, potem potrzeby bliskich, a na końcu zostaje brak energii. W takich warunkach trudno rozpoznać, czego naprawdę potrzeba, ponieważ uwaga jest stale skierowana na zewnątrz.

W swojej pracy zauważyłam, że osoby przychodzące z przeciążeniem często potrafią bardzo dokładnie opisać potrzeby wszystkich wokół, ale mają trudność z odpowiedzią na proste pytanie: „Czego potrzebujesz dzisiaj?”. Nie chodzi o to, by natychmiast odwrócić role i przestać pomagać. Pierwszym krokiem może być codzienne sprawdzenie własnego poziomu energii oraz wybranie jednej sprawy, której nie trzeba robić natychmiast.

Stawianie siebie na pierwszym miejscu nie musi oznaczać hierarchii, w której inni są nieważni. Czasem oznacza po prostu uwzględnienie siebie w planie dnia, zamiast traktowania własnych potrzeb jako przeszkody.

Odmawianie jest brakiem empatii

Odmowa może kojarzyć się z chłodem, obojętnością albo odrzuceniem. Jeśli wcześniej często zgadzało się na prośby innych, pierwsze „nie” może wywołać napięcie. Pojawia się myśl: „Gdybym naprawdę był lub była dobrą osobą, pomogłabym bez wahania”.

Empatia oznacza zdolność dostrzegania i rozumienia doświadczeń drugiej osoby. Nie oznacza jednak obowiązku spełniania każdej prośby. Można rozumieć czyjeś rozczarowanie i jednocześnie nie mieć możliwości wykonania zadania. Można też odmówić bez oceniania: „Rozumiem, że to dla Ciebie ważne, ale nie mogę się tego podjąć”.

Zdrowe granice są informacją o własnych możliwościach, a nie narzędziem karania. Dobrze postawiona granica jest konkretna i odnosi się do własnego działania. Zamiast „Ty zawsze czegoś chcesz” lepiej powiedzieć: „Nie pożyczę Ci pieniędzy, ale mogę pomóc poszukać innego rozwiązania”.

Jeśli odmowa wywołuje silne poczucie winy, warto nie traktować tego uczucia jak dowodu, że zrobiło się coś złego. Poczucie winy może pojawić się także wtedy, gdy zachowanie jest zgodne z własnymi wartościami, ale różni się od dotychczasowego schematu.

Stawianie siebie na pierwszym miejscu oznacza, że jestem samolubny

To przekonanie często wynika z uproszczenia. „Pierwszeństwo” kojarzy się z zabieraniem wszystkiego dla siebie, ignorowaniem potrzeb innych i oczekiwaniem specjalnego traktowania. W takim rozumieniu zdrowy egoizm a samolubstwo stają się jednym pojęciem.

Samolubstwo polega na tym, że własne cele są realizowane kosztem innych, bez uwzględniania ich granic i praw. Troska o siebie wygląda inaczej. Zakłada odpowiedzialność za własne decyzje, ale także szacunek dla autonomii drugiej osoby. Można odpocząć, nie odbierając komuś prawa do odpoczynku. Można wybrać własną drogę, nie zmuszając innych, by nią podążali.

W gabinecie nieraz usłyszałam, że samo kupienie czasu dla siebie budzi napięcie. Ktoś rezygnuje z wolnego wieczoru, choć nie ma pilnego obowiązku, bo przewiduje niezadowolenie bliskich. Wtedy pomocne bywa sprawdzenie, czy decyzja rzeczywiście komuś szkodzi, czy tylko nie odpowiada jego oczekiwaniom.

Przed podjęciem decyzji można zadać sobie trzy pytania: czy uwzględniam konsekwencje dla innych, czy mam prawo do tej potrzeby oraz czy próbuję kogoś kontrolować? Jeśli odpowiedzialność i szacunek pozostają obecne, troska o siebie nie musi być samolubstwem.

Zdrowy egoizm to tylko ładna nazwa dla wygodnictwa

Niektóre osoby obawiają się, że pod hasłem dbania o siebie zaczną unikać obowiązków albo usprawiedliwiać każdą trudną decyzję. To rozsądna ostrożność, ponieważ troska o siebie nie może oznaczać rezygnacji z odpowiedzialności za wspólne sprawy.

Dbanie o siebie nie polega na robieniu wyłącznie tego, co przyjemne. Czasem oznacza umówienie ważnej rozmowy, uporządkowanie zaległej sprawy, powiedzenie o własnych możliwościach albo poproszenie o wsparcie. Bywa też decyzją o odpoczynku, gdy dalsze działanie zwiększa napięcie i zmniejsza zdolność do rozsądnego reagowania.

Różnicę widać w sposobie uzasadnienia decyzji. Wygodnictwo może brzmieć: „Nie obchodzi mnie, co się stanie, ważne, żeby mnie było łatwo”. Troska o siebie częściej brzmi: „To jest dla mnie zbyt obciążające, dlatego potrzebuję innego rozwiązania”. W pierwszym przypadku pomija się konsekwencje, w drugim bierze się je pod uwagę i szuka realnych granic.

Pomocne jest również przyglądanie się powtarzalności. Jednorazowa rezygnacja z obowiązku może być potrzebną przerwą. Jeśli jednak każda trudność kończy się unikaniem, warto sprawdzić, czy pod hasłem troski o siebie nie kryje się lęk, bezsilność albo brak wsparcia.

Dbanie o siebie polega głównie na odpoczynku i przyjemnościach

Odpoczynek, sen, kontakt z naturą czy przyjemne zajęcia mogą wspierać regenerację, ale nie wyczerpują znaczenia troski o siebie. Gdy ktoś przez długi czas przekracza własne granice, pojedynczy wolny wieczór może nie rozwiązać problemu, zwłaszcza jeśli następnego dnia wszystko wraca do poprzedniego układu.

Psychologiczne rozumienie dbania o siebie obejmuje także kontakt z emocjami, rozpoznawanie potrzeb i podejmowanie decyzji zgodnych z ważnymi wartościami. Czasem będzie to odpoczynek. Innym razem rozmowa, konsultacja, uporządkowanie relacji z obowiązkami albo ograniczenie kontaktu, który stale powoduje napięcie.

Warto zapytać siebie, czego konkretnie brakuje. Czy potrzebne jest wyciszenie, sen, pomoc w zadaniu, większa przewidywalność, kontakt z bliską osobą, a może możliwość powiedzenia prawdy o własnych odczuciach? Im dokładniejsza odpowiedź, tym łatwiej wybrać działanie, które rzeczywiście odpowiada na potrzebę.

Troska o siebie nie musi wyglądać atrakcyjnie z zewnątrz. Może oznaczać odwołanie spotkania, przygotowanie prostego posiłku, ograniczenie dodatkowych zobowiązań albo rozmowę z kimś, kto pomoże zobaczyć sytuację z innej perspektywy.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Samodzielne przyglądanie się swoim granicom może być dobrym początkiem, ale nie zawsze wystarcza. Warto rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, gdy poczucie winy pojawia się niemal przy każdej odmowie, potrzeby innych stale przesłaniają własne, a odpoczynek wywołuje lęk zamiast ulgi.

Wskazówką może być także powtarzalny schemat: zgoda mimo braku zasobów, narastające napięcie, wybuch złości, wycofanie i ponowne zgadzanie się, żeby uniknąć konfliktu. Pomocy warto poszukać również wtedy, gdy stawianie granic wiąże się z silnym strachem przed odrzuceniem, samotnością albo reakcją konkretnej osoby.

Konsultacja nie musi oznaczać, że trzeba natychmiast podejmować długoterminowe decyzje. Może pomóc nazwać problem, uporządkować potrzeby i zobaczyć, które zachowania wynikają z wyboru, a które z presji lub lęku.

Jeśli rozpoznajesz u siebie trudność z troską o własne potrzeby, możesz skorzystać z konsultacji psychologicznej, także online. Wspólne przyjrzenie się sytuacji może pomóc znaleźć sposób dbania o siebie, który nie wymaga rezygnowania z szacunku dla innych ani dla siebie.

Powiązane poradniki

Zobacz też