W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów

Ilustracja liniowa do artykułu: Mity o pewności siebie – fakty o samoocenie

Mity o pewności siebie – fakty o samoocenie

W skrócie

Mity o pewności siebie często sprawiają, że zaczynasz traktować zwykłą niepewność jak dowód własnej słabości. Tymczasem można mieć obawy, popełniać błędy i nadal działać skutecznie. Pewność siebie nie jest stałą cechą, którą jedni dostają, a inni tracą. W dużej mierze rozwija się poprzez doświadczenia, sposób myślenia i relację z samym sobą.

Pewność siebie a samoocena to pojęcia bliskie, ale nie identyczne. Samoocena dotyczy bardziej ogólnego stosunku do siebie, natomiast pewność siebie często odnosi się do konkretnej sytuacji, na przykład rozmowy, wystąpienia albo podjęcia decyzji. Fałszywe przekonania o pewności siebie mogą utrudniać sprawdzenie, co naprawdę Ci służy.

Niektóre przekonania na temat pewności siebie brzmią przekonująco, bo wyrastają z codziennych obserwacji. Widzisz osobę, która swobodnie zabiera głos, i możesz uznać, że niczego się nie obawia. Widzisz własne wahanie i szybko dochodzisz do wniosku, że brakuje Ci ważnej cechy. Warto przyjrzeć się tym skrótom myślowym, ponieważ często opisują pozory, a nie całą rzeczywistość.

„Pewna siebie osoba nigdy się nie boi”

Takie przekonanie wydaje się wiarygodne, ponieważ lęk i niepewność są zwykle najbardziej widoczne tuż przed działaniem. Jeśli przed prezentacją czujesz napięcie, odkładasz telefon przed trudną rozmową albo długo zastanawiasz się nad odpowiedzią, łatwo uznać, że osoby pewne siebie przeżywają coś zupełnie innego.

Wiedza psychologiczna pokazuje jednak, że odczuwanie lęku nie mówi samo w sobie, czy ktoś ma lub nie ma pewności siebie. Emocje informują o tym, że sytuacja jest ważna, wymagająca albo nieprzewidywalna. Mogą pojawić się także wtedy, gdy masz już potrzebne umiejętności. Pewność siebie nie oznacza braku obaw. Bardziej wiąże się z przekonaniem: „Mogę spróbować, nawet jeśli nie wiem, jak to się skończy”.

W praktyce pomocne jest rozdzielenie dwóch pytań: „Czy się boję?” oraz „Czy mimo tego mogę zrobić kolejny krok?”. Zamiast czekać na idealny spokój, możesz przygotować pierwsze zdanie rozmowy, zapisać najważniejszy argument albo przećwiczyć krótką odpowiedź. Działanie przy umiarkowanej niepewności często dostarcza bardziej wiarygodnych informacji o własnych możliwościach niż samo analizowanie emocji.

„Albo mam pewność siebie, albo jej nie mam”

Życie sprzyja takiemu myśleniu, bo ludzie często mówią o pewności siebie jak o jednej właściwości. Można też porównywać się z kimś, kto dobrze radzi sobie w pracy, a jednocześnie nie widzieć, że ta sama osoba może czuć się zagubiona w relacjach, podczas podejmowania decyzji albo w nowym środowisku.

Pewność siebie jest zwykle zależna od obszaru i sytuacji. Możesz swobodnie prowadzić spotkanie, ale mieć trudność z wyrażeniem potrzeb w bliskiej relacji. Możesz ufać swoim kompetencjom zawodowym, a jednocześnie obawiać się oceny wyglądu lub krytyki. To nie musi oznaczać sprzeczności. Oznacza raczej, że doświadczenia, umiejętności i wcześniejsze informacje zwrotne są różne w różnych dziedzinach.

Dlatego pytanie „Czy jestem pewną siebie osobą?” bywa mniej użyteczne niż pytania szczegółowe: „W jakich sytuacjach czuję się stabilniej?”, „Co już potrafię?” oraz „Czego dokładnie jeszcze nie umiem?”. Taki sposób patrzenia pozwala zauważyć zasoby bez udawania, że trudności nie istnieją. Rozwój nie musi obejmować całej osobowości naraz. Może dotyczyć jednej rozmowy, jednej decyzji albo jednego zachowania.

„Pewność siebie rośnie dopiero wtedy, gdy osiągnę sukces”

To przekonanie ma w sobie część prawdy. Sukces może dostarczyć satysfakcji, informacji zwrotnej i dowodu, że określone działanie było możliwe. Problem zaczyna się wtedy, gdy własną wartość uzależniasz wyłącznie od wyniku. Wówczas nawet dobre osiągnięcie szybko przestaje wystarczać, a kolejna sytuacja musi przynieść jeszcze większe potwierdzenie.

Samoocena nie opiera się tylko na sukcesach. Znaczenie ma także sposób interpretowania tego, co Ci się przydarza. Dwie osoby mogą otrzymać podobną informację zwrotną, a jedna pomyśli: „To pokazuje, że potrafię się rozwijać”, podczas gdy druga: „Tym razem się udało, ale następnym razem wszyscy zobaczą, że nie mam wystarczających umiejętności”. Wynik jest ten sam, lecz wnioski dotyczące siebie są zupełnie inne.

Warto zauważać nie tylko rezultat, ale też proces. Czy przygotowano się mimo zniechęcenia? Czy poproszono o wyjaśnienie? Czy wyciągnięto wniosek po błędzie? Czy udało się postawić granicę choćby w jednej rozmowie? Takie pytania budują bardziej stabilne poczucie sprawczości, ponieważ opierają uwagę na zachowaniach, na które masz wpływ.

W pracy z osobami, które czekają na sukces, aby poczuć się wystarczająco dobrze, często widzę pułapkę wysokiego progu. Kolejne zadanie ma być większe, wynik bardziej jednoznaczny, a uznanie silniejsze. Pomagam wtedy przyjrzeć się także małym dowodom kompetencji, wytrwałości i uczenia się, bo to one zwykle są bliżej codziennego życia.

„Pewna siebie osoba zawsze mówi głośno i zdecydowanie”

Łatwo połączyć pewność siebie z określonym stylem zachowania. W kulturze często promuje się osoby, które szybko odpowiadają, zajmują dużo miejsca w rozmowie i bez wahania przedstawiają swoje zdanie. Taki obraz może sprawić, że spokojniejsze osoby zaczynają udawać kogoś bardziej dominującego, niż naprawdę chcą być.

Głośny głos, szybka wypowiedź i zdecydowane gesty nie są dowodem stabilnej samooceny. Czasem są wyuczonym sposobem radzenia sobie z napięciem albo próbą ukrycia niepewności. Z drugiej strony cicha wypowiedź nie oznacza braku kompetencji. Pewność siebie może wyglądać jak spokojne „nie wiem, sprawdzę”, zadanie pytania, przyznanie się do zmiany zdania albo odmowa bez długiego usprawiedliwiania się.

Ważniejsze od wrażenia, jakie robisz, jest to, czy Twoje zachowanie jest zgodne z tym, co uważasz za ważne. Możesz ćwiczyć wyrażanie potrzeb, kontakt wzrokowy, krótsze wypowiedzi albo stawianie granic, ale celem nie musi być dominowanie. Chodzi raczej o możliwość pozostania sobą również wtedy, gdy ktoś się z Tobą nie zgadza.

„Najpierw muszę polubić siebie, dopiero potem mogę działać”

To przekonanie brzmi logicznie, bo trudno podejmować wyzwania, gdy wewnętrzny krytyk stale podważa każdy krok. Można czekać na moment, w którym pojawi się pełna akceptacja siebie, większa odwaga i przekonanie, że działanie na pewno ma sens. Taki moment jednak często nie przychodzi przed działaniem.

Zmiana może zachodzić w obu kierunkach. Bardziej życzliwy stosunek do siebie ułatwia podejmowanie prób, ale także samo podjęcie próby może stopniowo zmieniać sposób, w jaki siebie postrzegasz. Nie musisz najpierw całkowicie uwierzyć w swoje możliwości. Wystarczy czasem bardziej neutralne zdanie: „Nie wiem, czy sobie poradzę, ale mogę sprawdzić, przygotować się albo poprosić o wsparcie”.

Pomocne jest zastąpienie pytania „Czy już wystarczająco siebie lubię?” pytaniem „Jak mogę potraktować siebie w tej sytuacji uczciwie i wspierająco?”. Może to oznaczać odpoczynek przed ważnym zadaniem, ograniczenie porównań, zaplanowanie mniejszego kroku lub uznanie, że błąd nie opisuje całej osoby. Samowspółczucie nie polega na rezygnacji z wymagań. Pozwala stawiać wymagania bez upokarzania siebie.

„Porównywanie się pomaga zbudować pewność siebie”

Porównywanie może przez chwilę mobilizować. Gdy widzisz, że ktoś opanował umiejętność, której dopiero się uczysz, możesz dostać wskazówkę, od czego zacząć. Trudność pojawia się wtedy, gdy porównanie nie służy uczeniu się, lecz wydawaniu wyroku na własny temat.

W takich porównaniach zwykle zestawiasz własne zaplecze z cudzym widocznym rezultatem. Widzisz czyjąś swobodną prezentację, ale nie widzisz przygotowań, wcześniejszych prób ani obszarów trudności. Własne doświadczenie znasz natomiast od środka, razem z wahaniem, zmęczeniem i krytycznymi myślami. Taka nierówność sprawia, że wniosek „inni radzą sobie lepiej” bywa zbyt szeroki.

Jeśli chcesz wykorzystać porównanie konstruktywnie, zamień je na obserwację zachowania. Zamiast myśleć „ta osoba jest lepsza ode mnie”, zapytaj: „Co konkretnie robi, co mogę przećwiczyć po swojemu?”. Możesz też porównywać się z wcześniejszą wersją siebie, pamiętając o podobnych warunkach. Rozwój nie wymaga stałego poczucia przewagi. Wymaga zauważania kierunku i kolejnych możliwych kroków.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Wsparcie może być dobrym pomysłem, gdy temat pewności siebie stale wraca i ogranicza codzienne funkcjonowanie. Sygnałem jest nie tylko silna nieśmiałość. Warto zwrócić uwagę także na:

  • unikanie rozmów, decyzji, spotkań lub zadań mimo ważnych osobistych celów;
  • ciągłe sprawdzanie, czy wypowiedź, wygląd albo działanie zostały dobrze ocenione;
  • trudność w przyjmowaniu pochwał i automatyczne pomniejszanie własnych osiągnięć;
  • rezygnowanie z własnego zdania z obawy przed konfliktem lub odrzuceniem;
  • silny wstyd po drobnych pomyłkach i wielogodzinne odtwarzanie rozmów;
  • przekonanie, że trzeba zasłużyć na szacunek poprzez perfekcyjne wyniki;
  • trudność w odpoczynku, ponieważ poczucie własnej wartości zależy od produktywności.

Podczas konsultacji psychologicznej można uporządkować, w jakich sytuacjach pojawia się niepewność, jakie myśli jej towarzyszą i jakie zachowania ją podtrzymują. Nie chodzi o to, by stworzyć sztuczny obraz osoby, która nigdy się nie waha. Chodzi o lepsze rozumienie siebie i szukanie sposobów działania zgodnych z własnymi potrzebami oraz wartościami.

Pewność siebie nie musi oznaczać stałej odwagi, braku błędów ani gotowości do zabierania głosu w każdej sytuacji. Może oznaczać zgodę na to, że nie wszystko jest jeszcze znane, a mimo to można wykonać następny krok. Jeśli chcesz przyjrzeć się temu, co utrudnia Ci działanie i budowanie bardziej stabilnej samooceny, możesz umówić konsultację psychologiczną, także online.

Powiązane poradniki

Zobacz też