W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów

Ilustracja liniowa do artykułu: 5 sygnałów, że stosujesz wobec siebie podwójne standardy

5 sygnałów, że stosujesz wobec siebie podwójne standardy

W skrócie

Podwójne standardy wobec siebie pojawiają się wtedy, gdy podobne zachowanie oceniasz łagodnie u innych, a surowo u siebie. Możesz wtedy uznawać cudzy odpoczynek za potrzebny, a własny za oznakę lenistwa, albo traktować błąd znajomej osoby jako doświadczenie, lecz swój jako dowód niekompetencji. Sama surowość nie świadczy jeszcze o takim schemacie, liczy się powtarzalna różnica w ocenie. Pomocne jest sprawdzenie, czy Twoje zasady obowiązują również wobec osób, które szanujesz. Zwróć uwagę na sposób mówienia do siebie, prawo do odpoczynku, reagowanie na sukcesy i stawianie granic. Celem nie jest pobłażliwość, lecz bardziej uczciwa samoocena, która uwzględnia kontekst, wysiłek i ludzką omylność.

Najtrudniej zauważyć nierówne wymagania wobec siebie, gdy są przedstawiane jako ambicja, odpowiedzialność albo troska o innych. W praktyce nie chodzi o rezygnację z wymagań, lecz o sprawdzenie, czy nie stosujesz wobec siebie reguł, których nie uznałoby się za rozsądne wobec bliskiej osoby.

Po co ta lista i czym nie jest?

Poniższe sygnały są zaproszeniem do samoobserwacji. Nie tworzą testu psychologicznego i nie służą do diagnozowania. Możesz rozpoznać u siebie jeden z nich w określonym okresie życia, na przykład podczas przeciążenia, zmiany pracy albo trudnej relacji, bez tego, by oznaczało to trwały problem.

Warto patrzeć na powtarzalność i konsekwencje. Zadaj sobie pytanie: czy ten sposób oceniania siebie regularnie odbiera Ci odpoczynek, utrudnia podejmowanie decyzji, wzmacnia poczucie winy albo sprawia, że tolerujesz wobec siebie zachowania, których nie zaakceptowałoby się u innych?

Jak rozpoznać podwójne standardy w samoocenie?

Różnica między tym, co dajesz innym, a tym, czego wymagasz od siebie

  • Usprawiedliwiasz cudze błędy, a własne traktujesz jak dowód porażki. Gdy bliska osoba spóźni się z zadaniem, bierzesz pod uwagę jej zmęczenie, trudną sytuację lub zbyt dużą liczbę obowiązków. Kiedy podobna rzecz przydarza się Tobie, pojawia się myśl: „Powinno być zrobione. Nie mam wymówki”. Taka różnica nie oznacza, że masz przestać odpowiadać za swoje działania. Chodzi o to, by przy ocenie własnego błędu uwzględnić te same fakty, które widzisz u innych.
  • Wobec innych uznajesz odpoczynek za potrzebę, a wobec siebie za nagrodę, na którą trzeba zasłużyć. Możesz zachęcać znajomą osobę do przerwy, a jednocześnie odkładać własny odpoczynek do chwili, gdy wszystkie zadania będą zakończone. Problem w tym, że lista obowiązków rzadko ma wyraźny koniec. Wtedy pojawia się przeciążenie, rozdrażnienie albo poczucie winy, mimo że nie wymagasz podobnego trybu od osób, na których Ci zależy.

Sposób, w jaki interpretujesz własne osiągnięcia i ograniczenia

  • Osiągnięcia pomniejszasz, a potknięcia zapamiętujesz. Sukces tłumaczysz przypadkiem, pomocą innych albo niskim poziomem trudności. Błąd natomiast staje się dowodem, że „nie nadajesz się” albo „znowu wszystko zostało zepsute”. Przy takim układzie ocena siebie nie opiera się na całym obrazie, lecz na wybieraniu informacji, które potwierdzają surowy osąd. Warto wtedy zapisać konkretnie, co zostało zrobione, jaki wysiłek był potrzebny i co rzeczywiście wymaga poprawy.
  • Od siebie wymagasz pewności, zanim pozwolisz sobie działać. Innej osobie możesz powiedzieć, że nie trzeba znać wszystkich odpowiedzi przed rozpoczęciem nauki, rozmowy czy nowego projektu. Sobie stawiasz wyższy warunek: najpierw pełne przygotowanie, brak ryzyka i gwarancja dobrego wyniku. W efekcie decyzje są odkładane, a działanie staje się coraz trudniejsze. Rozsądne wymagania pomagają się rozwijać, natomiast nierealistyczne wymagają pewności, której żadna sytuacja nie może zapewnić.

Granice i język wewnętrzny

  • Bronisz prawa innych do granic, ale własne granice uznajesz za egoizm. Rozumiesz, że ktoś może odmówić dodatkowego zadania, nie mieć siły na spotkanie albo potrzebować czasu dla siebie. Gdy Ty chcesz postąpić podobnie, pojawia się lęk przed oceną, poczucie winy lub myśl, że zawiedziesz innych. Możesz wtedy zgadzać się na zbyt wiele, a później odczuwać złość i zmęczenie. Granica nie musi oznaczać odrzucenia drugiej osoby. Jest informacją o tym, na co w danym momencie masz zgodę i zasoby.

Podwójne standardy często słychać w codziennym języku. Innej osobie mówisz: „To był trudny dzień, masz prawo nie dać rady”, a do siebie: „Nie przesadzaj, inni mają gorzej”. Albo słyszysz własną potrzebę i natychmiast ją unieważniasz. Taki wewnętrzny dialog może wyglądać jak dyscyplina, lecz w rzeczywistości utrudnia rozpoznanie zmęczenia, złości, smutku czy potrzeby wsparcia.

Co zrobić, jeśli rozpoznajesz wiele z tych sygnałów?

Nie próbuj od razu zmieniać całego sposobu myślenia. Wybierz jedną konkretną sytuację z ostatnich dni i zapisz trzy elementy: co wydarzyło się faktycznie, jak oceniasz siebie oraz jak oceniłoby się bliską, szanowaną osobę w podobnych okolicznościach. Następnie sprawdź, czy różnica wynika z ważnego kontekstu, czy tylko z tego, że osoba oceniana to Ty.

Pomaga też zamiana ogólnego osądu na opis zachowania. Zamiast „jestem beznadziejny lub beznadziejna”, spróbuj nazwać fakt: „Nie przygotowałem lub nie przygotowałam się wystarczająco do tego spotkania”. Taki zapis nie usuwa odpowiedzialności, ale pozwala zobaczyć, co można naprawić. Zamiast „nie wolno mi odpoczywać”, można sprawdzić: „Jeśli dziś zrobię przerwę, które zadania naprawdę muszą poczekać?”.

W pracy z osobami, które mają wobec siebie nierówne wymagania, obserwuję często, że łatwo rozpoznają niesprawiedliwy osąd, gdy dotyczy kogoś bliskiego. Trudniej przyjąć tę samą zasadę wobec siebie. Dlatego przydatnym ćwiczeniem jest wyobrażenie sobie, że dokładnie tę samą historię opowiada osoba, którą szanujesz. Jakie słowa pojawiłyby się wtedy naturalnie?

Możesz również ustalić jedną zasadę, która będzie obowiązywać wszystkich, także Ciebie. Na przykład: błąd wymaga analizy, nie upokorzenia; odpoczynek jest częścią działania, nie dowodem lenistwa; odmowa nie wymaga długiego usprawiedliwienia. Wybierz zasadę możliwą do zastosowania w konkretnej sytuacji, a nie hasło, które brzmi dobrze, lecz pozostaje zbyt ogólne.

Kiedy szukać pomocy?

Warto rozważyć konsultację psychologiczną, gdy surowa samoocena utrzymuje się długo, wpływa na relacje, pracę, sen lub codzienne decyzje. Sygnałem może być także poczucie, że mimo wysiłku nigdy nie jest wystarczająco dobrze, częste przepraszanie za własne potrzeby albo trudność w przyjmowaniu wsparcia.

Rozmowa ze specjalistą może pomóc uporządkować zasady, według których oceniasz siebie, oraz sprawdzić, skąd wzięły się wymagania i dlaczego tak trudno je poluzować. Nie chodzi o to, by przestać się rozwijać. Chodzi o rozwój bez ciągłego karania siebie za bycie człowiekiem.

Podwójne standardy wobec siebie mogą nasilać samokrytykę. Warto omówić ten schemat i umówić konsultację psychologiczną, także online.

Powiązane poradniki

Zobacz też