W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów

Ilustracja liniowa do artykułu: Czy motywacja wymaga lubienia swojej pracy?

Czy motywacja wymaga lubienia swojej pracy?

W skrócie

Motywacja w nielubianej pracy jest możliwa, choć zwykle opiera się na czymś innym niż przyjemność z zadań. Może wynikać z poczucia sensu, stabilności, odpowiedzialności albo chęci zdobycia doświadczenia. Nie oznacza to jednak, że trzeba ignorować zmęczenie i frustrację. Warto sprawdzić, czy trudność dotyczy samej pracy, warunków, relacji czy życia poza nią.

Zaangażowanie bez pasji nie musi być udawaniem, a brak entuzjazmu nie zawsze oznacza konieczność natychmiastowej zmiany. Długotrwałe napięcie, brak energii i poczucie utknięcia zasługują jednak na uwagę. Pomaga przyjrzeć się temu, co jest ważne, na co masz wpływ i jakie granice warto postawić.

Nie każda praca musi być źródłem zachwytu, aby można było wykonywać ją sumiennie i odpowiedzialnie. Trudność zaczyna się wtedy, gdy niechęć do pracy stopniowo zajmuje całą przestrzeń, odbiera siły także po godzinach albo sprawia, że każdy dzień staje się walką ze sobą.

Jeśli nie lubię pracy, nie mogę być w nią naprawdę zaangażowany?

Ten mit brzmi wiarygodnie, ponieważ zaangażowanie często kojarzy się z entuzjazmem, inicjatywą i energią. Wiele osób wyobraża sobie, że osoba zaangażowana mówi o swojej pracy z pasją, chętnie zostaje dłużej i zawsze widzi sens w tym, co robi.

W praktyce zaangażowanie może mieć różne źródła. Może wynikać z odpowiedzialności za innych, potrzeby utrzymania stabilności, chęci nauczenia się czegoś nowego albo przekonania, że wykonywane zadania prowadzą do ważnego celu. Przyjemność jest tylko jednym z możliwych elementów motywacji, a nie jej warunkiem.

Możliwe jest więc rzetelne wykonywanie obowiązków bez emocjonalnego przywiązania do firmy, branży czy konkretnych zadań. Nie musisz kochać swojej pracy, żeby traktować ją poważnie. Warto jednak odróżnić spokojny dystans od sytuacji, w której każdego dnia działasz wyłącznie pod wpływem lęku, poczucia winy albo presji.

Motywacja powinna pojawiać się sama, inaczej nie jest prawdziwa?

Można odnieść wrażenie, że motywacja powinna przyjść przed działaniem. Jeśli rano nie czujesz chęci do pracy, łatwo uznać, że nic z tego dnia nie będzie. Takie myślenie jest szczególnie silne wtedy, gdy zadania są monotonne albo nie dają szybkiej nagrody.

Motywacja często zmienia się w zależności od sytuacji. Czasem pojawia się przed rozpoczęciem zadania, ale czasem rośnie dopiero po kilku minutach działania, kiedy widać postęp albo udaje się uporządkować pierwszy problem. Znaczenie ma też zmęczenie, jakość snu, poczucie wpływu i sposób organizacji pracy.

Pomocne może być zmniejszenie pierwszego kroku. Zamiast czekać na chęć do wykonania całego raportu, można otworzyć dokument, wypisać trzy punkty albo przeznaczyć kilkanaście minut na uporządkowanie materiałów. Nie chodzi o zmuszanie się bez końca, lecz o sprawdzenie, czy brak motywacji dotyczy całego zadania, czy przede wszystkim jego początku.

Jeśli po rozpoczęciu pracy pojawia się odrobina skupienia, być może problemem nie jest całkowity brak motywacji, lecz przeciążenie, niejasność zadania albo trudność z przejściem od planowania do działania.

Dobra praca musi dawać pasję i poczucie spełnienia?

Ten mit jest atrakcyjny, ponieważ obiecuje prostą odpowiedź: wystarczy znaleźć właściwe zajęcie, a praca zacznie dawać energię. W rzeczywistości pasja nie zawsze jest gotowa przed rozpoczęciem pracy. Niekiedy rozwija się dopiero wtedy, gdy pojawiają się kompetencje, samodzielność i poczucie, że można coś zrobić po swojemu.

Nie każda praca ma też pełnić wszystkie funkcje naraz. Może zapewniać dochód, przewidywalność i przestrzeń na życie poza pracą, ale nie musi być najważniejszym źródłem sensu. Dla jednej osoby ważna będzie twórczość, dla innej dobre relacje, dla kolejnej możliwość pomagania albo zachowanie czasu dla bliskich.

W pytaniu „czy trzeba lubić swoją pracę” warto więc zamienić słowo „lubić” na bardziej precyzyjne pytania:

  • Czy sposób wykonywania pracy jest zgodny z ważnymi dla Ciebie wartościami?
  • Czy masz możliwość odpoczynku i życia poza obowiązkami?
  • Czy trudne zadania są równoważone przez coś, co ma dla Ciebie znaczenie?
  • Czy możesz rozwijać choć jedną umiejętność albo obszar samodzielności?

Nie musisz odczuwać pasji, aby uznać, że obecna praca przez pewien czas Ci służy. Możesz też nie lubić pracy, a mimo to dojść do wniosku, że jej warunki są obecnie potrzebne. To nie jest porażka ani dowód braku ambicji.

Wystarczy zmienić nastawienie, a nielubiana praca przestanie być problemem?

Pozytywne nastawienie bywa przedstawiane jako rozwiązanie niemal każdej trudności. Łatwo wtedy pomyśleć, że jeśli nadal odczuwasz złość, znużenie albo bezsilność, to problem leży wyłącznie w Tobie.

Sposób interpretowania sytuacji rzeczywiście wpływa na emocje i działanie, ale nie może zastąpić realnej zmiany warunków. Jeśli zakres obowiązków jest stale zbyt duży, przełożony przekracza granice, zasady są niejasne, a odpoczynek nie wystarcza do regeneracji, samo powtarzanie sobie, że „będzie dobrze”, może zwiększać poczucie winy.

W praktyce warto rozdzielić trzy obszary:

  • to, co zależy od Ciebie, na przykład planowanie dnia, sposób komunikowania potrzeb i granice dostępności,
  • to, na co możesz mieć częściowy wpływ, na przykład podział zadań albo kolejność priorytetów,
  • to, czego samodzielnie nie zmienisz, na przykład decyzje właściciela firmy, struktura organizacji albo styl zarządzania przełożonego.

W pracy psychologicznej obserwuję, że wiele osób próbuje poprawić swoje samopoczucie przez jeszcze większą dyscyplinę. Dokładają sobie planów, zaciskają zęby i starają się nie narzekać. Dopiero później zauważają, że potrzebna była nie kolejna technika mobilizacji, lecz rozmowa o obciążeniu, granicach i możliwościach wyboru.

Jeśli motywują mnie pieniądze, to moje zaangażowanie jest płytkie?

O pieniądzach mówi się czasem tak, jakby były mniej szlachetnym powodem działania. W efekcie można mieć poczucie, że motywacja jest wartościowa tylko wtedy, gdy wynika z pasji, misji albo potrzeby rozwoju.

Wynagrodzenie jest jednak ważnym elementem umowy między pracownikiem a organizacją. Zapewnia środki do życia, wpływa na poczucie bezpieczeństwa i może być uznaniem za czas oraz kompetencje. Nie ma nic niewłaściwego w tym, że chcesz dobrze zarabiać albo że stabilność finansowa jest jednym z powodów pozostawania w danym miejscu.

Pieniądze nie muszą być jedyną motywacją, ale nie muszą też być przez Ciebie usprawiedliwiane. Warto sprawdzić, czy poza wynagrodzeniem istnieją jeszcze inne powody, które pozwalają Ci funkcjonować w tej pracy: przewidywalność, dobre relacje, dogodny dojazd, możliwość uczenia się albo czas na rodzinę.

Jeśli pieniądze są jedynym powodem pozostawania w pracy i każdego dnia ponosisz z tego powodu bardzo wysoki koszt psychiczny, nie oznacza to automatycznie, że trzeba odejść. Jest to jednak ważny sygnał do przeanalizowania alternatyw, budżetu, granic i możliwych zmian.

Skoro daję radę, nie mam powodu niczego zmieniać?

Umiejętność wytrzymywania trudnych warunków może przynosić uznanie. Inni widzą, że realizujesz zadania, odpowiadasz na wiadomości i pojawiasz się w pracy mimo niechęci. Z zewnątrz wszystko może wyglądać dobrze.

Wydolność nie zawsze oznacza, że sytuacja jest dla Ciebie dobra. Można wykonywać obowiązki, a jednocześnie tracić energię, kontakt z własnymi potrzebami i zainteresowanie życiem poza pracą. Czasem koszty pojawiają się z opóźnieniem, na przykład w postaci problemów ze snem, ciągłego napięcia, drażliwości albo trudności z odpoczynkiem.

Spróbuj zapytać siebie, co dokładnie oznacza „daję radę”. Czy chodzi o to, że obowiązki są wykonane, czy także o to, że po pracy pozostaje Ci siła na relacje, zdrowie i rzeczy, które są dla Ciebie ważne? Czy obecny sposób działania jest możliwy do utrzymania, czy wymaga stałego przekraczania własnych granic?

W konsultacjach psychologicznych często słyszę zdanie: „Nie jest jeszcze wystarczająco źle, żeby coś z tym zrobić”. Nie trzeba czekać na całkowite załamanie, aby potraktować swoje przeciążenie poważnie. Wczesna refleksja może dotyczyć nawet niewielkiej korekty zakresu obowiązków, sposobu odpoczynku lub rozmowy z przełożonym.

Jak budować zaangażowanie bez pasji?

Zaangażowanie bez pasji nie musi oznaczać obojętności. Możesz budować je na mniejszych, bardziej konkretnych elementach niż ogólne przekonanie, że praca ma Cię uszczęśliwiać.

Na początek przyjrzyj się zadaniom, które wykonujesz. Nie pytaj tylko, czy je lubisz. Sprawdź także, przy których masz poczucie kompetencji, wpływu albo przewidywalności. Niekiedy niechęć dotyczy jednego rodzaju obowiązków, chaosu organizacyjnego lub kontaktu z konkretnymi osobami, a nie całej pracy.

Możesz też poszukać niewielkiego obszaru, w którym da się zastosować własne rozwiązanie. Być może będzie to inny sposób planowania, ograniczenie przerwanych zadań, uporządkowanie komunikacji albo ustalenie godzin, w których nie odbierasz wiadomości. Takie zmiany nie rozwiążą każdego problemu, ale mogą zwiększyć poczucie wpływu.

Ważne jest również nazwanie ceny, jaką płacisz za pozostawanie w tej pracy. Jeśli zyskujesz stabilność, ale tracisz całe wieczory na regenerację, warto uwzględnić oba fakty. Jeśli nie lubisz zadań, ale cenisz zespół i elastyczność, także to jest istotna informacja. Pełniejszy obraz pomaga podejmować decyzje bez wybierania między „muszę kochać pracę” a „muszę natychmiast odejść”.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Rozmowa z psychologiem może być pomocna, gdy niechęć do pracy trwa długo i zaczyna wpływać na różne obszary życia. Szczególnie warto zwrócić uwagę na sytuacje, w których:

  • przed pracą regularnie pojawia się silne napięcie, lęk albo poczucie bezsilności,
  • brak energii utrzymuje się także po odpoczynku,
  • trudno zasnąć, budzisz się z myślami o obowiązkach albo nie możesz odpocząć w dni wolne,
  • coraz częściej reagujesz złością na osoby, które wcześniej nie wywoływały takich emocji,
  • nie widzisz żadnej możliwości zmiany i czujesz się całkowicie uwięziony lub uwięziona,
  • praca zajmuje myśli przez większość dnia, także podczas spotkań, posiłków i czasu z bliskimi.

Objawy fizyczne, takie jak nawracający ból lub ucisk w klatce piersiowej, nagła duszność czy omdlenie, wymagają kontaktu z lekarzem. Przy bólu lub ucisku w klatce, nagłej duszności albo omdleniu zadzwoń pod 112.

Wsparcie nie musi oznaczać, że masz już gotową decyzję o odejściu. Może pomóc uporządkować fakty, rozpoznać własne potrzeby, przygotować rozmowę w pracy albo sprawdzić, czy trudność dotyczy obecnego miejsca, czy powtarza się w różnych sytuacjach.

Nie każda praca musi być lubiana, aby była przez pewien czas właściwym wyborem. Ważne, żeby ten wybór był świadomy, a nie oparty wyłącznie na lęku, poczuciu winy lub przekonaniu, że trzeba wytrzymać za wszelką cenę. Jeśli widzisz, że podobne trudności dotyczą większej części zespołu, możesz zaproponować w swojej organizacji warsztat, szkolenie lub pracę nad Job Craftingiem, czyli wspólnym szukaniem możliwych zmian w sposobie wykonywania pracy.

Powiązane poradniki

Zobacz też