W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów

Ilustracja liniowa do artykułu: Ćwiczenie samowspółczucia po diagnozie autoimmunologii

Ćwiczenie samowspółczucia po diagnozie autoimmunologii

W skrócie

Samowspółczucie po diagnozie autoimmunologii zaczyna się od zauważenia, że trudna reakcja nie jest dowodem słabości. To krótkie ćwiczenie pomaga zatrzymać automatyczną samokrytykę i nazwać to, czego naprawdę potrzeba. Nie zastępuje leczenia ani kontaktu z lekarzem, ale może stać się sposobem na bardziej wspierające przechodzenie przez codzienność z chorobą przewlekłą.

Ćwiczenie zajmuje około 10 minut i można wykonać je w ciszy, z kartką albo w myślach. Składa się z zatrzymania, nazwania doświadczenia, skierowania do siebie życzliwych słów oraz wybrania jednego małego kroku. Nie chodzi o udawanie, że wszystko jest w porządku, lecz o rezygnację z dodatkowego ranienia siebie.

Diagnoza choroby autoimmunologicznej może zmienić sposób patrzenia na własne ciało, plany i przyszłość. Nawet gdy pojawia się ulga, że wreszcie wiadomo, skąd biorą się objawy, często przychodzą też złość, smutek, wstyd albo pytania: „Dlaczego nie zauważyłem lub nie zauważyłam tego wcześniej?”. Ćwiczenie pomaga odpowiedzieć na te myśli z większą troską.

Po co to ćwiczenie?

Po diagnozie łatwo wejść w tryb ciągłego oceniania siebie. Pojawiają się myśli: „Powinienem lub powinnam lepiej o siebie dbać”, „To przeze mnie”, „Inni radzą sobie lepiej”, „Nie mam prawa narzekać”. Taka samokrytyka po diagnozie choroby przewlekłej często ma udawać motywację albo kontrolę, ale zwykle zwiększa napięcie i odbiera energię potrzebną do radzenia sobie z codziennymi obowiązkami.

Samowspółczucie nie oznacza pobłażania sobie ani rezygnacji z odpowiedzialności. Oznacza uznanie, że trudne doświadczenie zasługuje na uwagę, a nie na karę. Można jednocześnie przestrzegać zaleceń lekarza, uczyć się rozpoznawać sygnały organizmu i mówić do siebie łagodniej.

W pracy konsultacyjnej obserwuję, że osoby po diagnozie często są bardzo wyrozumiałe wobec bliskich, a wobec siebie stosują zupełnie inne zasady. Gdyby przyjaciel powiedział: „To moja wina, że zachorowałem lub zachorowałam”, prawdopodobnie pojawiłaby się troska. Ćwiczenie pozwala przenieść choć część tej troski na własne doświadczenie.

Zanim zaczniesz

Wybierz moment, w którym możesz przez kilka minut usiąść lub położyć się bez konieczności natychmiastowego działania. Nie musisz zamykać oczu. Możesz patrzeć na jeden spokojny punkt, oprzeć stopy na podłodze i zauważyć, że jesteś w miejscu, w którym ćwiczysz.

Nie zmuszaj się do przywoływania szczegółów diagnozy, badań ani najbardziej trudnych chwil. Jeśli pojawia się silne pobudzenie, poczucie odrealnienia, narastający lęk albo wrażenie, że ćwiczenie Cię zalewa, przerwij. Otwórz oczy, rozejrzyj się, nazwij kilka przedmiotów w pomieszczeniu i wróć do zwykłej czynności.

Możesz także skrócić ćwiczenie do jednego zdania: „To jest teraz trudne i potrzebuję potraktować siebie z troską”. Jeśli nowe, nasilone lub niepokojące objawy fizyczne wywołują obawy o zdrowie, skontaktuj się z lekarzem. Ćwiczenie dotyczy sposobu odnoszenia się do siebie, nie oceny stanu zdrowia.

Krok po kroku

1. Zatrzymaj się i zauważ sytuację

Usiądź wygodnie albo oprzyj się o coś stabilnego. Weź kilka spokojnych oddechów, bez potrzeby wykonywania ich w określony sposób. Zauważ, co dzieje się teraz: napięcie w ciele, pośpiech myśli, zmęczenie, smutek, złość lub odrętwienie.

Nie próbuj od razu tego zmieniać. Wystarczy proste zdanie: „Właśnie dowiaduję się, jak żyć z ważną zmianą” albo „Przeżywam teraz dużo niepewności”. Samo nazwanie sytuacji pomaga oddzielić doświadczenie od oceny własnej wartości.

2. Nazwij emocję bez osądzania

Zapytaj siebie: „Co jest we mnie najbardziej obecne w tej chwili?”. Wybierz jedno lub dwa określenia, które pasują najlepiej. Może to być lęk, żal, złość, bezradność, wstyd, zmęczenie albo potrzeba odpoczynku.

Jeśli trudno znaleźć właściwe słowo, użyj prostego początku: „Czuję...”. Nie dopisuj od razu: „i nie powinnam lub nie powinienem tak reagować”. Celem nie jest stworzenie idealnego opisu, tylko zauważenie własnego stanu bez dokładania kolejnej warstwy krytyki.

3. Uznaj, że nie jesteś z tym sam lub sama

Choroba przewlekła może sprawić, że codzienność zaczyna wydawać się bardzo osobista i odizolowana. Przypomnij sobie, że wiele osób doświadcza po diagnozie niepewności, złości, smutku lub trudności z zaakceptowaniem ograniczeń. Nie oznacza to, że Twoja sytuacja jest nieważna. Oznacza tylko, że trudne emocje są ludzką reakcją na trudną zmianę.

Możesz powiedzieć do siebie: „To, co czuję, ma sens w tej sytuacji” albo „Nie muszę przechodzić przez ten moment idealnie”. Jeśli słowo „normalne” brzmi zbyt mocno, wybierz „zrozumiałe”. Nie musisz porównywać własnych objawów, historii ani tempa adaptacji z innymi osobami.

4. Zastąp krytykę życzliwym zdaniem

Przywołaj myśl, która najbardziej Cię obciąża. Może brzmieć: „Jestem ciężarem”, „Powinienem lub powinnam być silniejszy”, „Nie wolno mi odpoczywać” albo „Moje ciało mnie zawiodło”. Następnie zapytaj: „Co powiedziałaby osoba, która naprawdę chce mnie wesprzeć?”.

Ułóż jedno zdanie, które jest jednocześnie łagodne i wiarygodne. Na przykład: „Nie wybrałem lub nie wybrałam tej sytuacji, ale mogę uczyć się reagować na nią krok po kroku”. Albo: „Mam prawo być zmęczony lub zmęczona i nadal mogę dbać o to, co dla mnie ważne”. Nie wybieraj słów, w które zupełnie nie wierzysz. Życzliwość nie musi brzmieć podniośle.

5. Zapytaj o konkretną potrzebę

Zamiast pytać: „Jak mam natychmiast poczuć się lepiej?”, zapytaj: „Czego potrzebuję w najbliższej godzinie?”. Odpowiedzią może być odpoczynek, kontakt z bliską osobą, zapisanie pytań do lekarza, przygotowanie posiłku, ograniczenie bodźców albo odłożenie decyzji, która nie musi zostać podjęta dzisiaj.

Potrzeba nie jest rozkazem. Nie zawsze da się ją od razu zaspokoić, ale samo jej zauważenie może pomóc odzyskać odrobinę sprawczości. Przy diagnozie choroby przewlekłej wsparciem bywa także rozdzielenie tego, co zależy ode mnie, od tego, czego nie mogę teraz kontrolować.

6. Wybierz jeden mały krok

Na koniec zapisz lub wypowiedz zdanie: „Mój najbliższy łagodny krok to...”. Niech będzie konkretny i niewielki. Może to być umówienie konsultacji, zapisanie objawów przed wizytą, powiedzenie bliskiej osobie, że potrzebujesz dziś mniej pytań, albo zrobienie przerwy bez tłumaczenia się z niej.

Podziękuj sobie za poświęcone kilka minut, nawet jeśli emocje się nie zmieniły. Efektem ćwiczenia nie musi być spokój. Wystarczy, że pojawi się odrobina jasności albo mniej surowy sposób mówienia do siebie.

Co może się pojawić?

Podczas ćwiczenia możesz poczuć ulgę, ale równie dobrze może pojawić się smutek, złość, wzruszenie albo opór. Czasem łagodne słowa kierowane do siebie brzmią obco, szczególnie gdy przez lata motywacją była presja. To nie znaczy, że robisz ćwiczenie źle.

Może także pojawić się myśl: „Nie zasługuję na współczucie, bo mogłem lub mogłam wcześniej coś zrobić”. W takiej chwili spróbuj nie dyskutować ze sobą na siłę. Zauważ: „Mam teraz myśl, że to moja wina”. Myśl jest doświadczeniem psychicznym, a nie ostatecznym wyrokiem.

Łagodność wobec siebie nie unieważnia choroby ani nie odbiera znaczenia temu, co trudne. Nie zmienia faktów medycznych i nie zastępuje decyzji podejmowanych z lekarzem. Może natomiast zmienić sposób, w jaki przechodzisz przez kolejne rozmowy, badania i dni z mniejszą ilością energii.

Jak często ćwiczyć?

Na początku możesz wracać do ćwiczenia wtedy, gdy zauważysz silną samokrytykę albo poczucie winy. Nie trzeba wykonywać go według sztywnego planu. Dla części osób pomocne będzie kilka minut po trudnej rozmowie, dla innych krótka praktyka wieczorem, gdy pojawia się napięcie związane z kolejnym dniem.

Warto obserwować nie tylko emocje, ale też sposób podejmowania decyzji. Czy łatwiej zauważyć zmęczenie? Czy można poprosić o pomoc bez natychmiastowego wstydu? Czy pojawia się większa zgoda na odpoczynek? Takie drobne zmiany są bardziej użytecznym punktem odniesienia niż oczekiwanie, że za każdym razem poczujesz spokój.

Jeśli ćwiczenie zaczyna zamieniać się w kolejne zadanie do wykonania perfekcyjnie, zmniejsz wymagania. Jedno zdanie wypowiedziane z odrobiną życzliwości może wystarczyć.

Kiedy ćwiczenie nie wystarczy?

Samowspółczucie może być wsparciem, ale nie musi rozwiązywać wszystkich problemów związanych z diagnozą. Poszukaj dodatkowej pomocy, jeśli przez dłuższy czas nie możesz wrócić do podstawowych obowiązków, stale żyjesz w silnym napięciu, unikasz wszystkich rozmów o zdrowiu albo poczucie winy i beznadziei wyraźnie narasta.

W takiej sytuacji warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą. Pomocna może być konsultacja psychologiczna, podczas której można uporządkować emocje, potrzeby i sposób reagowania na zmianę. Jeśli pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub odebraniu sobie życia, nie zostawaj z nimi sam lub sama - zadzwoń pod 112 albo pojedź na najbliższy oddział ratunkowy.

Czy po diagnozie autoimmunologii trudno radzić sobie z emocjami i być dla siebie wsparciem? Możesz umówić konsultację psychologiczną, także online. Nie musisz najpierw udowodnić, że radzisz sobie wystarczająco dobrze, żeby poprosić o pomoc.

Powiązane poradniki

Zobacz też