Relacja między bólem nowotworowym a emocjami jest złożona, ale emocje nie są winą osoby chorej ani dowodem, że choroba została wywołana przez psychikę. Napięcie, lęk i brak snu mogą zmieniać sposób odczuwania bólu. Nie oznacza to jednak, że każdy ból ma źródło emocjonalne albo że można go opanować samym nastawieniem.
Ból nowotworowy może mieć wiele przyczyn związanych z chorobą i leczeniem. Wsparcie psychologiczne pomaga lepiej rozumieć własne reakcje, rozmawiać o potrzebach i szukać sposobów radzenia sobie z obciążeniem. Nie zastępuje jednak kontaktu z lekarzem ani leczenia przeciwbólowego.
Rozmowy o bólu często szybko zamieniają się w rozmowy o silnej psychice, stresie i nastawieniu. Wtedy łatwo niechcący przerzucić odpowiedzialność na osobę chorą: skoro boli, może za mało się uspokaja albo za dużo się martwi. Tymczasem związek między ciałem a emocjami nie działa jak prosty przełącznik. Warto oddzielić fakty od przekonań, które zwiększają poczucie winy.
„Jeśli ból się nasila, to przez negatywne emocje”
Ten mit brzmi wiarygodnie, ponieważ każdy zna sytuacje, w których napięcie, złość albo lęk sprawiają, że trudniej odpocząć i skupić uwagę na czymkolwiek innym. Gdy ból pojawia się w tym samym czasie co silne emocje, łatwo uznać, że jedno musi być przyczyną drugiego.
Emocje mogą wpływać na sposób odczuwania bólu, ale nie wyjaśniają go w całości. Ból nowotworowy może wynikać z samej choroby, jej lokalizacji, leczenia albo innych procesów fizycznych. Nasilenie bólu nie jest dowodem, że osoba chora myśli niewłaściwie lub nie radzi sobie psychicznie.
W praktyce ważne jest, by zgłaszać zmianę bólu zespołowi medycznemu. Równocześnie można zauważać, czy w określonych momentach pojawia się większe napięcie, lęk albo bezsenność. To dodatkowa informacja o funkcjonowaniu, a nie oskarżenie ani zamiennik oceny lekarskiej.
„Silna psychika powinna sprawić, że ból będzie mniejszy”
Wiele osób słyszy, że trzeba być silnym, myśleć pozytywnie i nie poddawać się. Takie słowa bywają wyrazem troski, ale mogą też sugerować, że cierpienie świadczy o słabości. W chorobie nowotworowej presja na stały spokój może być kolejnym obciążeniem.
Odporność psychiczna nie oznacza braku strachu, smutku ani bólu. Oznacza raczej możliwość szukania wsparcia, podejmowania kolejnych kroków i pozostawania w kontakcie ze sobą mimo trudnej sytuacji. Można mieć nadzieję i jednocześnie doświadczać złości. Można być wdzięcznym za pomoc i nadal odczuwać lęk.
W pracy z osobami zmagającymi się z silnym obciążeniem obserwuję, że wiele energii zabiera im nie sam ból, lecz konieczność udowadniania, że dobrze sobie radzą. Pomocne bywa wtedy zastąpienie pytania „Czy jestem wystarczająco silny lub silna?” pytaniem „Co pomoże mi przejść przez najbliższy dzień?”.
„Stres zawsze nasila ból nowotworowy”
Pytanie, czy stres nasila ból, nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich osób. Stres może zwiększać napięcie mięśni, utrudniać sen, kierować uwagę w stronę zagrożenia i zmniejszać poczucie kontroli. W takich warunkach ból może być odbierany jako bardziej dotkliwy.
Nie dzieje się tak jednak zawsze. Ból może się nasilać także wtedy, gdy emocjonalnie jest spokojniej. Może zmieniać się w zależności od choroby, leczenia, zmęczenia, ruchu, pozycji ciała albo innych czynników. Zmniejszenie stresu nie musi od razu zmniejszyć bólu i nie jest to dowód, że próba była nieskuteczna.
Warto prowadzić prostą obserwację: kiedy pojawia się ból, jak długo trwa, co działo się wcześniej i jakie emocje były obecne. Taki zapis może pomóc w rozmowie z lekarzem, ale nie powinien zastępować konsultacji. Związek między emocjami a bólem warto traktować jako jedną z informacji, nie jako pełne wyjaśnienie.
„Skoro emocje wpływają na ból, wystarczy się uspokoić”
To przekonanie często pojawia się po usłyszeniu, że psychika w chorobie nowotworowej może mieć znaczenie. Techniki oddechowe, rozluźnienie mięśni, spokojna muzyka albo kontakt z bliską osobą mogą obniżyć napięcie. Nie oznacza to jednak, że są sposobem na usunięcie przyczyny bólu.
Ćwiczenia regulujące napięcie można traktować jako wsparcie w chwili przeciążenia. Ich celem może być łatwiejsze zasypianie, chwilowy odpoczynek albo odzyskanie poczucia wpływu na najbliższe minuty. Nie trzeba wykonywać ich idealnie. Jeśli zwiększają niepokój lub skupienie na objawach, warto z nich zrezygnować i powiedzieć o tym specjaliście.
Gdy ból jest nowy, wyraźnie silniejszy, utrzymuje się albo zmienia charakter, należy omówić go z lekarzem prowadzącym. Kwestie leczenia przeciwbólowego wymagają indywidualnej oceny medycznej. Ćwiczenie relaksacyjne nie powinno służyć do przeczekiwania objawów, które wymagają sprawdzenia.
„O emocjach lepiej nie mówić, żeby nie pogorszyć sytuacji”
Niektóre osoby obawiają się, że rozmowa o lęku lub smutku sprawi, że emocje staną się silniejsze. Inne nie chcą obciążać bliskich albo mają poczucie, że w czasie leczenia należy skupiać się wyłącznie na faktach i zadaniach.
Rozmowa sama w sobie nie powoduje bólu ani nie pogarsza choroby. Może natomiast pomóc nazwać potrzeby, zauważyć przeciążenie i ustalić, jakie wsparcie jest naprawdę potrzebne. Nie trzeba opowiadać wszystkiego naraz. Można zacząć od jednego zdania: „Najtrudniejsze jest dla mnie czekanie”, „Boję się kolejnego badania” albo „Nie wiem, jak prosić o pomoc”.
W konsultacji psychologicznej psychoedukacja może pomóc uporządkować różnicę między reakcją emocjonalną a objawem wymagającym oceny medycznej. Dzięki temu łatwiej rozmawiać z lekarzem i bliskimi bez poczucia, że trzeba wybierać między troską o ciało a troską o psychikę.
„Bliska osoba powinna od razu odwracać uwagę od bólu”
Bliscy często chcą szybko poprawić sytuację. Proponują rozmowę o czymś przyjemnym, mówią „nie myśl o tym” albo próbują przekonać, że wszystko będzie dobrze. Taka reakcja może wynikać z bezradności i lęku, ale osoba cierpiąca może odebrać ją jako pomniejszanie doświadczenia.
Pomocniejsze bywa spokojne uznanie tego, co się dzieje: „Widzę, że ból jest teraz trudny” albo „Jestem obok”. Następnie można zapytać: „Wolisz, żebym posiedział lub posiedziała w ciszy, pomógł lub pomogła skontaktować się z lekarzem, czy odwrócił lub odwróciła Twoją uwagę?”. Konkretne pytanie daje wybór i nie narzuca jednego sposobu radzenia sobie.
Bliska osoba nie musi mieć gotowych odpowiedzi. Jej rolą nie jest ocenianie, czy ból wynika ze stresu, ani przekonywanie do pozytywnego myślenia. Wystarczy uważność, szacunek dla granic i pomoc w przekazaniu ważnych informacji zespołowi medycznemu.
Kiedy warto poszukać pomocy?
Pomoc psychologiczna może być potrzebna wtedy, gdy lęk, smutek, napięcie albo poczucie bezsilności utrudniają codzienne funkcjonowanie. Sygnałem może być także unikanie rozmów o leczeniu, trudność w odpoczynku, długotrwałe problemy ze snem, poczucie osamotnienia albo przekonanie, że trzeba wszystko znosić samodzielnie.
Warto skonsultować się z lekarzem, gdy ból pojawia się po raz pierwszy, wyraźnie się zmienia, nasila albo nie pozwala odpocząć.
Jeśli pojawia się ból lub ucisk w klatce piersiowej, nagła duszność albo omdlenie, zadzwoń pod 112.
Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, myśli o samookaleczeniu albo poczucie całkowitego braku nadziei, nie zostawaj z tym samodzielnie i zadzwoń pod 112.
Jeśli emocje utrudniają rozmowę z bliskimi, podejmowanie codziennych decyzji lub korzystanie ze wsparcia, można rozważyć konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą.
Wsparcie psychologiczne nie ma udowadniać, że ból jest „tylko w głowie”. Jego celem może być lepsze rozumienie własnych reakcji, przygotowanie do trudnej rozmowy, oswojenie lęku i znalezienie sposobu na korzystanie z pomocy bez poczucia winy.
Emocje mogą zmieniać odczuwanie bólu, ale nie są jego winą. Jeśli chcesz spokojnie przyjrzeć się temu, co dzieje się w czasie choroby, możesz sprawdzić informacje o konsultacji psychologicznej, także online.
Ta strona używa plików cookies niezbędnych do jej działania (działają zawsze) oraz do zapamiętania Twojego wyboru. Szczegóły znajdziesz w Polityce cookies i Polityce prywatności.