Mity o terapii EMDR często biorą się z uproszczonych opisów, pojedynczych doświadczeń i wyobrażeń, że każda praca z traumą wygląda tak samo. Jedni obawiają się hipnozy, inni intensywnego powrotu do trudnych wspomnień. Część osób słyszy, że wystarczy poruszać oczami, aby problem zniknął. Fakty są bardziej konkretne. EMDR jest określonym sposobem pracy, który wymaga przygotowania, dopasowania do osoby i uważnego tempa.
Błędne przekonania o EMDR mogą sprawić, że ktoś zrezygnuje z konsultacji albo przeciwnie, oczekuje natychmiastowej zmiany. Tymczasem terapia nie polega na mechanicznym odtwarzaniu wspomnień ani na składaniu obietnic bez pokrycia. Warto wiedzieć, czego można się spodziewać, jakie pytania zadać i kiedy potrzebna jest inna forma pomocy.
Kiedy rozważasz terapię po trudnym wydarzeniu, możesz mieć wątpliwości, czy ta metoda będzie dla Ciebie odpowiednia. To naturalne, szczególnie jeśli informacje pochodzą z krótkich filmów, rozmów ze znajomymi albo opisów skupionych wyłącznie na ruchach oczu. Poniżej znajdziesz siedem popularnych mitów oraz spokojne wyjaśnienie, co wynika z nich w praktyce.
Mit 1: „EMDR to tylko poruszanie oczami”
To przekonanie brzmi wiarygodnie, ponieważ właśnie ruchy oczu są najbardziej widocznym elementem niektórych sesji. W krótkich materiałach często pokazuje się osobę, która podąża wzrokiem za dłonią terapeuty. Łatwo wtedy uznać, że cała metoda sprowadza się do jednego ćwiczenia.
Wiedza psychologiczna opisuje EMDR jako uporządkowany sposób pracy, obejmujący kilka etapów. Ruchy oczu są jedną z możliwych form tak zwanej obustronnej stymulacji. W zależności od potrzeb mogą być wykorzystywane także bodźce dźwiękowe albo dotykowe. Sama stymulacja nie zastępuje rozmowy, rozpoznania trudności, przygotowania i ustalenia celu pracy.
W praktyce ważne jest nie to, czy zastosowana zostanie konkretna forma bodźca, ale czy sposób pracy odpowiada Twojemu stanowi, możliwościom i tematowi, z którym przychodzisz. Na pierwszych spotkaniach nie musi pojawić się żadna stymulacja. Najpierw potrzebne jest zrozumienie sytuacji i zbudowanie warunków do dalszej pracy.
Mit 2: „EMDR jest formą hipnozy”
To skojarzenie może pojawić się dlatego, że podczas sesji skupiasz uwagę na określonym obrazie, myśli, emocji lub odczuciu fizycznym. Dla osoby obserwującej z zewnątrz wygląda to czasem inaczej niż zwykła rozmowa. Niektórzy słyszeli też, że podczas EMDR można wejść w „zmieniony stan świadomości”.
EMDR nie jest hipnozą. Nie polega na oddaniu kontroli terapeucie, przyjmowaniu sugestii ani na nieświadomym ujawnianiu informacji. W czasie sesji wiesz, gdzie jesteś, możesz mówić o tym, co się dzieje, zatrzymać ćwiczenie albo poprosić o zmianę tempa. Terapeuta nie powinien wymagać od Ciebie wyłączenia krytycznego myślenia.
W praktyce możesz wcześniej ustalić sygnał przerwania, zapytać o kolejne kroki i powiedzieć, jeśli coś jest zbyt intensywne albo niezrozumiałe. Takie pytania nie oznaczają braku zaufania. Są częścią świadomego udziału w pracy.
Mit 3: „Trzeba dokładnie opowiedzieć całą traumę od początku do końca”
Wiele osób obawia się, że przed rozpoczęciem EMDR będzie musiało szczegółowo opisać najtrudniejsze wydarzenie. To przekonanie brzmi logicznie, bo rozmowa o historii życia pomaga zrozumieć kontekst. Może jednak powodować lęk przed samą konsultacją, zwłaszcza gdy wspomnienie jest fragmentaryczne albo wiąże się ze wstydem.
W EMDR nie chodzi o stworzenie idealnej, chronologicznej opowieści. Praca może dotyczyć określonego wspomnienia, obecnej sytuacji wywołującej silną reakcję albo przewidywanego wydarzenia, które budzi obawy. Nie zawsze trzeba od razu podawać wszystkie szczegóły. Tempo i zakres rozmowy powinny być dostosowane do gotowości oraz aktualnego poczucia bezpieczeństwa.
Nie musisz znać wszystkich szczegółów swojej historii, żeby rozpocząć rozmowę o możliwej pomocy. Możesz powiedzieć: „Nie wiem, od czego zacząć” albo „Nie chcę jeszcze opowiadać o tym dokładnie”. To cenna informacja dla osoby prowadzącej konsultację.
W swojej pracy widzę, że część osób przychodzi z przekonaniem, że trzeba najpierw uporządkować całą przeszłość, aby w ogóle móc zacząć. Często pomocne jest rozpoczęcie od tego, co dzieje się obecnie: od unikania, nadmiernej czujności, trudności ze snem albo reakcji uruchamianych przez konkretne sytuacje.
Mit 4: „EMDR jest tylko dla osób z zespołem stresu pourazowego”
To przekonanie może wynikać z tego, że EMDR często kojarzy się z traumą po wypadkach, przemocy, katastrofach albo działaniach wojennych. Takie doświadczenia rzeczywiście mogą być przedmiotem pracy. Nie wyczerpują jednak wszystkich sytuacji, w których rozważa się tę metodę.
Trudne reakcje mogą wiązać się także z nagłą stratą, powikłanym doświadczeniem medycznym, rozwodem, długotrwałym odrzuceniem, upokorzeniem albo wydarzeniem, które z zewnątrz wydawało się niewielkie, lecz dla danej osoby miało duże znaczenie. W pracy psychologicznej ocenia się nie tylko samą sytuację, ale również jej obecne skutki i sposób, w jaki wpływa na codzienne funkcjonowanie.
Nie oznacza to, że EMDR będzie odpowiednie dla każdej osoby i każdego problemu. O wyborze metody decyduje się po rozmowie o trudnościach, zasobach, aktualnej sytuacji i celu pomocy. Czasem potrzebna jest przede wszystkim konsultacja psychologiczna, psychoedukacja albo inny rodzaj pracy z psychoterapeutą.
Mit 5: „Po jednej sesji wszystko powinno zniknąć”
Obietnica szybkiego rozwiązania jest kusząca, szczególnie gdy zmęczenie trudnościami trwa długo. W internecie można znaleźć opisy pojedynczych przełomowych sesji, więc łatwo uznać je za typowy przebieg. Takie historie nie pokazują jednak całej różnorodności doświadczeń.
EMDR nie jest gwarancją natychmiastowej zmiany. Liczba spotkań, ich częstotliwość i zakres zależą między innymi od rodzaju problemu, czasu jego trwania, aktualnych warunków życia oraz możliwości osoby korzystającej z pomocy. Dla jednej osoby ważnym celem będzie zmniejszenie reakcji na konkretne wspomnienie, dla innej lepsze rozumienie własnych wyzwalaczy i odzyskanie większej swobody w codziennych sytuacjach.
Po sesji możesz zauważyć nowe skojarzenia, sny, emocje albo zmiany w sposobie patrzenia na wydarzenie. Warto omówić je na kolejnym spotkaniu, zamiast samodzielnie wyciągać wnioski, że terapia działa albo nie działa. Pomoc nie powinna być oceniana wyłącznie po jednym odczuciu.
Mit 6: „EMDR polega na ponownym przeżywaniu traumy bez żadnej kontroli”
Ten mit często pojawia się u osób, które boją się zalania emocjami, utraty kontroli albo nasilenia objawów. Jest zrozumiały, ponieważ praca z trudnym wspomnieniem może wiązać się z emocjami i odczuciami fizycznymi. Nie oznacza to jednak, że celem jest jak najsilniejsze cierpienie.
W EMDR istotne są przygotowanie, stabilizacja i możliwość pozostawania w kontakcie z teraźniejszością. Osoba korzystająca z pomocy może uczyć się zauważać, co pojawia się w myślach, emocjach i ciele, a także wracać do poczucia bezpieczeństwa tu i teraz. Jeżeli obciążenie jest zbyt duże, tempo pracy powinno zostać zmienione.
Nie każda sesja musi koncentrować się na najtrudniejszym wspomnieniu. Czasem potrzebne jest najpierw rozpoznanie zasobów, sposobów radzenia sobie i sytuacji, które zwiększają napięcie. W praktyce możesz zapytać, po czym poznacie, że trzeba zrobić przerwę, oraz jak będzie wyglądało zakończenie sesji.
W pracy z osobami po trudnych doświadczeniach zwracam uwagę na różnicę między odważnym kontaktem z problemem a przekraczaniem własnych granic. Dobre tempo nie polega na tym, że nic nie czujesz, lecz na tym, że możesz pozostać uczestnikiem procesu i komunikować swoje potrzeby.
Mit 7: „EMDR nie jest dla mnie, bo nie potrafię dobrze wizualizować albo nie pamiętam wszystkiego”
Niektórzy sądzą, że przed terapią trzeba mieć wyraźne obrazy, dobrą pamięć i łatwy dostęp do emocji. Inni obawiają się, że skoro wspomnienie jest urwane, zamglone albo pozbawione szczegółów, nie będzie można z nim pracować. Takie błędne przekonania o EMDR mogą niepotrzebnie zamknąć drogę do konsultacji.
Ludzie różnią się sposobem zapamiętywania i przeżywania doświadczeń. Jedna osoba zauważa przede wszystkim obrazy, inna myśli, napięcie, dźwięki albo poczucie zagrożenia. Nie każdy musi też od razu umieć nazwać emocję. Rozmowa może zacząć się od prostego opisu: „Kiedy dzieje się X, automatycznie oczekuję Y” albo „Wtedy tracę kontakt ze sobą”.
Brak pełnej pamięci nie jest sam w sobie powodem do odrzucenia konsultacji. Jednocześnie nie należy próbować na siłę odtwarzać luk ani szukać ukrytych wspomnień. Praca powinna opierać się na tym, co jest dostępne i potrzebne do zrozumienia obecnych trudności, bez dopowiadania faktów.
Kiedy warto poszukać pomocy?
Rozmowa ze specjalistą może być dobrym krokiem, gdy trudne doświadczenie nadal wpływa na codzienne decyzje, relacje, sen albo poczucie bezpieczeństwa. Sygnałem może być także uporczywe unikanie miejsc, rozmów i sytuacji kojarzących się z wydarzeniem, nadmierna czujność, nawracające obrazy, odrętwienie emocjonalne lub silne reakcje na bodźce, które inni odbierają jako neutralne.
Nie trzeba czekać, aż trudność całkowicie zablokuje codzienne funkcjonowanie. Na konsultacji można zapytać, czy EMDR pasuje do aktualnej sytuacji, jak wygląda przygotowanie i jakie inne formy pomocy warto rozważyć. Jeśli pojawiają się myśli samobójcze, zamiar zrobienia sobie krzywdy albo poczucie, że nie uda się bezpiecznie przetrwać najbliższego czasu, potrzebna jest pilna pomoc: zadzwoń pod 112 albo zgłoś się na najbliższy oddział ratunkowy.
Jeśli chcesz spokojnie sprawdzić, czy konsultacja psychologiczna i terapia EMDR odpowiadają Twojej sytuacji, możesz przeczytać informacje o konsultacji psychologicznej i terapii EMDR. Pierwsza rozmowa może służyć nie tylko rozpoczęciu pracy, ale także zadaniu pytań i podjęciu decyzji w tempie, które jest dla Ciebie możliwe.
Ta strona używa plików cookies niezbędnych do jej działania (działają zawsze) oraz do zapamiętania Twojego wyboru. Szczegóły znajdziesz w Polityce cookies i Polityce prywatności.