W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów

Ilustracja liniowa do artykułu: RTZ a akceptacja emocji – mity i fakty

RTZ a akceptacja emocji – mity i fakty

W skrócie

RTZ a akceptacja emocji mogą iść ze sobą w parze, ponieważ uczucia i przekonania pełnią różne funkcje. Emocję można zauważyć i potraktować poważnie, a jednocześnie sprawdzać myśli, które ją nasilają. Taka praca nie polega na udawaniu spokoju ani na zmuszaniu się do pozytywnego myślenia. Pomaga lepiej rozumieć własną reakcję i wybierać działanie.

Akceptacja nie wymaga lubienia tego, co się czuje. Oznacza raczej zgodę na to, że w danym momencie pojawił się smutek, złość, lęk albo poczucie winy. RTZ może pomóc przyjrzeć się temu, co dzieje się pomiędzy wydarzeniem a reakcją, bez unieważniania samego przeżycia.

W RTZ akceptacja emocji nie oznacza pobłażania sobie, a praca nad przekonaniami nie służy ich wypieraniu. Gdy ktoś słyszy, że może zmienić sposób myślenia, łatwo dochodzi do wniosku, że powinien przestać czuć. Tymczasem celem nie jest walka z emocją, lecz rozpoznanie jej, zrozumienie własnej interpretacji sytuacji i znalezienie reakcji, która nie pogłębia problemu.

„Jeśli akceptuję emocje, to się im poddaję”

To przekonanie brzmi wiarygodnie, bo silne uczucia potrafią wpływać na zachowanie. Złość może prowadzić do ostrej wiadomości, lęk do wycofania, a smutek do rezygnacji z ważnych spraw. Nic dziwnego, że pojawia się obawa, że zgoda na emocję oznacza utratę kontroli.

Akceptacja emocji nie jest jednak tym samym co wykonywanie każdego impulsu. Można zauważyć: „Jest we mnie dużo złości” i jednocześnie nie obrażać drugiej osoby. Można uznać lęk, a mimo to spokojnie przygotować się do rozmowy. Emocja jest informacją o aktualnym stanie, potrzebie albo znaczeniu sytuacji, ale nie musi być jedyną instrukcją działania.

W praktyce warto rozdzielić trzy elementy: co czuję, co podpowiada mi impuls i co wybieram zrobić. Taki podział tworzy chwilę na decyzję. Akceptacja pozwala nazwać doświadczenie, a odpowiedzialność pomaga zdecydować, jak się zachować.

„RTZ każe zmieniać myśli, więc tłumi emocje”

Takie skojarzenie może pojawić się wtedy, gdy praca z przekonaniami jest przedstawiana zbyt skrótowo. Sformułowanie „zmień myślenie” łatwo odebrać jako polecenie, by przestać czuć złość, smutek albo lęk. Wtedy metoda może wydawać się kolejnym sposobem na odsuwanie od siebie tego, co trudne.

Racjonalna Terapia Zachowania koncentruje się na związku między wydarzeniem, przekonaniem i konsekwencją emocjonalną lub behawioralną. Nie chodzi o przekonanie, że emocja jest niepotrzebna. Chodzi o sprawdzenie, czy interpretacja sytuacji jest trafna, pomocna i możliwa do obrony w świetle faktów.

Inaczej brzmi myśl: „Nie dostałem lub nie dostałam odpowiedzi, więc na pewno nikogo nie obchodzę”, a inaczej: „Nie mam odpowiedzi i nie wiem jeszcze, z czego to wynika”. Druga myśl nie usuwa rozczarowania, ale może ograniczyć dodatkowe cierpienie wynikające z pochopnego wniosku. To różnica między tłumieniem emocji a porządkowaniem znaczeń, które ją wzmacniają.

W pracy nad przekonaniem nie trzeba od razu zastępować go zdaniem optymistycznym. Bardziej użyteczne bywa sformułowanie uczciwe: „Ta sytuacja jest dla mnie trudna, ale nie znam wszystkich przyczyn i mogę wybrać kolejny krok”.

„Akceptacja emocji oznacza, że każde uczucie mówi prawdę”

Emocje są przeżywane jako przekonujące. Kiedy pojawia się lęk, sytuacja rzeczywiście może wydawać się niebezpieczna. Gdy pojawia się wstyd, myśl „wszyscy widzą, że coś ze mną nie tak” może brzmieć jak fakt. Dlatego łatwo pomylić intensywność uczucia z pewnością jego oceny.

Akceptować emocję oznacza uznać, że naprawdę się pojawiła, a nie przyjąć każdą informację, którą ze sobą niesie. Uczucie może wskazywać na ważną potrzebę, wcześniejsze doświadczenie, przekroczoną granicę albo aktualne przeciążenie. Nie zawsze dokładnie opisuje intencje innych osób ani prawdopodobny rozwój wydarzeń.

Pomocne jest pytanie: „Co ta emocja próbuje mi powiedzieć, a czego jeszcze nie wiem?”. Można też oddzielić fakt od interpretacji. Faktem jest na przykład to, że ktoś odwołał spotkanie. Interpretacją może być przekonanie, że zrobił to z powodu niechęci. Obie rzeczy mogą wywoływać podobne uczucie, ale wymagają innego działania.

W ten sposób akceptacja emocji łączy się z ciekawością. Nie trzeba ani podważać własnego przeżycia, ani traktować go jak ostatecznego werdyktu.

„Racjonalność oznacza, że trzeba być spokojnym”

W języku codziennym słowo „racjonalny” bywa przeciwstawiane emocjonalności. Osoba racjonalna ma być opanowana, logiczna i niewzruszona, a osoba przeżywająca złość lub smutek jest uznawana za mniej rozsądną. Taki podział może prowadzić do wstydu z powodu własnych reakcji.

W podejściu RTZ racjonalność nie oznacza braku emocji. Oznacza sposób myślenia, który pozostaje możliwie zgodny z faktami i pomaga radzić sobie z sytuacją. Można być bardzo smutnym po rozstaniu i jednocześnie rozumieć, że smutek nie przesądza o całej przyszłości. Można czuć złość na czyjeś zachowanie i nadal oceniać je konkretnie, zamiast uznawać całą osobę za złą.

Emocje często zmieniają się dopiero wtedy, gdy zostaną zauważone. Presja, by natychmiast się uspokoić, może dołożyć napięcie: „Nie powinienem lub nie powinnam tak reagować”. Bardziej pomocne bywa uznanie: „Moja reakcja ma jakieś źródło. Sprawdzę je, zanim podejmę decyzję”.

Racjonalna postawa może więc obejmować zarówno przeżywanie, jak i namysł. Nie wymaga udawania obojętności.

„Skoro wiem, że to tylko przekonanie, powinienem lub powinnam umieć je zmienić”

To oczekiwanie pojawia się szczególnie wtedy, gdy ktoś dużo czyta o psychologii i potrafi już rozpoznać swoje schematy. Sama wiedza może jednak nie wystarczyć, zwłaszcza gdy określona sytuacja uruchamia silne emocje albo przypomina wcześniejsze doświadczenia.

Przekonania nie zawsze są świadomymi zdaniami, które można po prostu zastąpić innymi. Czasem pojawiają się automatycznie, zanim uda się je zauważyć. Zmiana wymaga obserwacji, powtarzania nowych sposobów reagowania i sprawdzania ich w konkretnych sytuacjach. Nie jest testem silnej woli.

Warto zacząć od małego kroku. Zamiast walczyć z myślą „na pewno sobie nie poradzę”, można zapisać: „Taka myśl się pojawiła. Jakie fakty ją potwierdzają, a jakie jej nie potwierdzają?”. Następnie można poszukać zdania bardziej dokładnego, niekoniecznie pozytywnego.

W pracy z osobami, które chcą zmienić swoje reakcje, często widzę, że trudność nie polega na braku rozumienia metody. Problemem bywa oczekiwanie natychmiastowej kontroli nad emocją. Dlatego zwracam uwagę na proces: najpierw zauważenie, potem nazwanie, następnie sprawdzenie przekonania i dopiero wybór zachowania.

„RTZ i trudne uczucia nie pasują do siebie, bo emocji nie da się logicznie wyjaśnić”

Trudne uczucia bywają chaotyczne i nieproporcjonalne do bieżącej sytuacji. Ktoś może poczuć silny lęk przed rozmową, choć rozumie, że nie grozi mu realne niebezpieczeństwo. Ktoś inny może doświadczać złości długo po wydarzeniu, które z zewnątrz wygląda na zakończone. To może sprawiać wrażenie, że analiza przekonań nie ma zastosowania.

RTZ nie zakłada, że każde uczucie da się natychmiast wyjaśnić jednym zdaniem. Pomaga raczej porządkować kilka warstw doświadczenia: wydarzenie, znaczenie nadane temu wydarzeniu, emocję, zachowanie oraz konsekwencje. Dzięki temu można zobaczyć, co dzieje się obecnie, a co jest reakcją na wcześniejsze skojarzenia lub powtarzający się sposób myślenia.

Przykładowo, trudna rozmowa może uruchomić przekonanie: „Jeśli ktoś jest niezadowolony, relacja zaraz się skończy”. Wtedy nie wystarczy powiedzieć sobie, że nie ma powodu do złości lub lęku. Potrzebne może być uznanie emocji, sprawdzenie katastroficznego przewidywania i przygotowanie konkretnej wypowiedzi o swoich granicach.

W praktyce emocja nie musi być rozwiązywana na poziomie samego myślenia. Pomocne może być także zatrzymanie, spokojny oddech, kontakt z życzliwą osobą albo odłożenie rozmowy do czasu, gdy możliwe będzie bardziej świadome działanie.

„Akceptacja emocji oznacza rezygnację z pracy nad sobą”

Ten mit wynika z utożsamienia akceptacji z poddaniem się. Jeśli ktoś przez lata słyszał, że powinien być silniejszy, bardziej opanowany albo mniej wrażliwy, sama zgoda na własne uczucia może wydawać się brakiem ambicji.

Akceptacja jest punktem wyjścia do kontaktu z rzeczywistością. Trudno zmienić reakcję, której nie można zauważyć. Trudno też rozpoznać własną potrzebę, gdy cała energia jest skierowana na odsuwanie smutku, złości lub lęku. Przyjęcie emocji nie oznacza, że sytuacja ma pozostać bez zmian.

Można zaakceptować złość i postawić granicę. Można zaakceptować smutek i nadal wykonywać ważne zadania w dostosowanym tempie. Można zaakceptować lęk i szukać wsparcia, zamiast podejmować decyzje pod jego dyktando. W każdym z tych przykładów emocja zostaje uwzględniona, ale nie przejmuje całkowicie sterowania.

W pracy gabinetowej obserwuję, że łagodniejsze podejście do własnych uczuć często ułatwia zmianę bardziej niż surowa samokontrola. Gdy pojawia się mniej wstydu z powodu emocji, łatwiej przyjrzeć się przekonaniom i sprawdzić, jakie zachowanie naprawdę służy danej sytuacji.

Kiedy warto poszukać pomocy?

Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może być pomocna, gdy trudne emocje długo utrudniają sen, pracę, relacje albo podejmowanie decyzji. Warto rozważyć konsultację również wtedy, gdy pojawia się ciągłe tłumienie uczuć, częste wybuchy złości, silne poczucie winy, uporczywe zamartwianie się albo przekonanie, że nie da się reagować inaczej.

Pomoc może być potrzebna także wtedy, gdy samodzielne ćwiczenia prowadzą do większej presji: „Powinienem lub powinnam już umieć nad tym panować”. Konsultacja nie musi zaczynać się od gotowej diagnozy ani od pewności, jaka metoda będzie właściwa. Można przyjść z konkretną sytuacją i wspólnie uporządkować, co dzieje się w emocjach, przekonaniach i zachowaniu.

Jeśli pojawią się myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo poczucie, że nie ma żadnego wyjścia, nie pozostawaj z tym samodzielnie: zadzwoń pod 112 albo pojedź na najbliższy oddział ratunkowy.

Akceptacja emocji nie wymaga rezygnacji z wpływu na własne życie. Możesz uznać swoje przeżycie, sprawdzić przekonania, które je nasilają, i szukać działania zgodnego z tym, co jest dla Ciebie ważne. Jeśli chcesz uporządkować ten proces z pomocą specjalistki, możesz umówić konsultację psychologiczną, także online.

Powiązane poradniki

Zobacz też