W kryzysie i zagrożeniu życia dzwoń 112. Wsparcie dla Osób Dorosłych 800 70 2222. Kryzysowy Telefon Zaufania: 116 123. Niebieska Linia 800 120 002. Więcej numerów
Terapeuta powinien mieć własną terapię – mit czy fakt?
W skrócie
Odpowiedź na pytanie, czy terapeuta powinien mieć własną terapię, zależy od sytuacji: własna praca nad sobą może wspierać kształcenie i rozwój zawodowy, ale nie zastępuje szkolenia ani superwizji. Ważne jest także, jak terapeuta rozumie własne granice, reaguje na trudne emocje i dba o relację z osobą korzystającą z pomocy.
Nie musisz znać całej historii terapeuty, żeby ocenić, czy chcesz mu zaufać. Ty możesz zapytać o jego wykształcenie, doświadczenie, superwizję i sposób pracy. Zwróć też uwagę, czy w rozmowie są szacunek, uważność oraz przestrzeń na Twoje tempo.
Pytanie o własną terapię terapeuty często pojawia się wtedy, gdy ktoś przygotowuje się do pierwszego spotkania i chce wiedzieć, komu powierzyć trudne sprawy. Z jednej strony własna terapia może kojarzyć się z dojrzałością i odpowiedzialnością. Z drugiej może budzić obawę, że terapeuta ma nierozwiązane problemy. Warto rozdzielić te skojarzenia od tego, co rzeczywiście ma znaczenie w pracy psychologicznej i psychoterapeutycznej.
„Terapeuta musi mieć własną terapię, inaczej nie powinien pracować”
To przekonanie brzmi wiarygodnie, ponieważ osoba pomagająca innym powinna znać nie tylko teorię, lecz także własne reakcje. Trudno przecież rozmawiać o emocjach, granicach czy lęku przed oceną, jeśli samemu nie zauważa się, co dzieje się podczas bliskiej rozmowy.
Wiedza psychologiczna nie daje jednej, uniwersalnej zasady, że każdy terapeuta musi w tym samym momencie przechodzić własną terapię. W niektórych nurtach i szkołach własna terapia jest częścią szkolenia albo jest zdecydowanie zalecana. W innych większy nacisk kładzie się na osobisty rozwój, superwizję i umiejętność rozpoznawania własnych ograniczeń. Znaczenie ma także etap pracy zawodowej i rodzaj problemów, z którymi terapeuta pracuje.
W praktyce nie warto traktować samego faktu odbycia terapii jako automatycznego dowodu kompetencji. Równie ważne są kwalifikacje, doświadczenie, superwizja, etyka i sposób prowadzenia spotkań. Terapeuta, który nie odpowiada na każde pytanie o własną terapię, nie musi postępować niewłaściwie. Ma prawo do prywatności, ale powinien umieć jasno wyjaśnić, jak dba o jakość swojej pracy.
„Własna terapia psychoterapeuty oznacza, że terapeuta ma poważne problemy”
Takie skojarzenie jest zrozumiałe, bo wiele osób trafia do gabinetu dopiero wtedy, gdy cierpienie zaczyna utrudniać codzienne życie. Łatwo więc uznać, że terapia zawsze oznacza kryzys albo poważne zaburzenie. Tymczasem ludzie korzystają z niej z bardzo różnych powodów.
Własna terapia może służyć przepracowaniu trudnego doświadczenia, lepszemu rozumieniu siebie, zmianie powtarzających się sposobów reagowania albo sprawdzeniu, jak wygląda bycie po drugiej stronie relacji terapeutycznej. Może być związana z konkretnym kryzysem, ale może też być elementem rozwoju osobistego i zawodowego. Sam fakt korzystania z pomocy nie mówi, jak dobrze ktoś wykonuje swoją pracę.
W pracy z osobami, które zastanawiają się nad wyborem terapeuty, często widzę obawę przed tym, że cudze doświadczenia będą obciążeniem dla relacji. Zwykle ważniejsze od tego, czy terapeuta kiedykolwiek korzystał z terapii, jest to, czy rozpoznaje własne emocje i potrafi nie przenosić ich na osobę, której pomaga. Odpowiedzialność zawodowa polega między innymi na zauważaniu momentu, w którym potrzebna jest konsultacja lub wsparcie.
„Terapeuta po własnej terapii nie będzie obiektywny”
To przekonanie może pojawić się, gdy ktoś wyobraża sobie, że terapeuta będzie porównywać cudzą historię ze swoją. Jeśli terapeuta doświadczył podobnego lęku, straty albo konfliktu, można obawiać się, że zacznie dopowiadać własne znaczenia i przestanie słuchać tego, co naprawdę mówi druga osoba.
Własne doświadczenia mogą wpływać na każdego człowieka, także na terapeutę. Sama terapia nie usuwa wszystkich osobistych skojarzeń ani nie sprawia, że ktoś staje się całkowicie neutralny. Może jednak pomóc lepiej rozpoznawać własne reakcje, odróżniać je od historii osoby korzystającej z pomocy i zatrzymywać się wtedy, gdy pojawia się ryzyko przekroczenia granicy.
W praktyce warto zwracać uwagę na to, czy terapeuta zostawia miejsce na własne znaczenia. Jeśli szybko porównuje sytuację do swojej, opowiada dużo o sobie albo sugeruje, że wie dokładnie, co ktoś czuje, można o tym powiedzieć. Dobra relacja terapeutyczna nie wymaga braku emocji po stronie terapeuty. Wymaga natomiast odpowiedzialnego obchodzenia się z nimi.
„Terapia własna terapeuty zastępuje superwizję”
To zdanie brzmi przekonująco, ponieważ zarówno terapia, jak i superwizja dotyczą trudnych sytuacji, emocji oraz jakości pracy. W obu przypadkach terapeuta może przyglądać się temu, co dzieje się podczas spotkań i co utrudnia mu spokojne reagowanie.
To jednak dwa różne rodzaje wsparcia. Własna terapia koncentruje się przede wszystkim na osobistych doświadczeniach, emocjach, relacjach i sposobie funkcjonowania terapeuty. Superwizja dotyczy pracy zawodowej. Podczas superwizji można omówić rozumienie procesu terapii, relację z osobą korzystającą z pomocy, dylematy etyczne, dobór interwencji oraz własne reakcje związane z konkretną pracą.
Jedno nie powinno być przedstawiane jako zamiennik drugiego. Terapeuta może korzystać z własnej terapii, a jednocześnie potrzebować superwizji. Może też zakończyć własną terapię, ale nadal regularnie konsultować swoją pracę. Dla osoby szukającej pomocy istotne jest pytanie o superwizję, ponieważ pokazuje ono, czy terapeuta ma sposób na analizowanie swojej praktyki poza samą relacją z pacjentem.
„Skoro terapeuta ma własną terapię, powinien być już całkowicie przepracowany”
Za tym mitem stoi oczekiwanie, że osoba pomagająca innym powinna być wolna od lęku, złości, smutku i trudnych relacji. Wtedy można byłoby uznać, że każde potknięcie terapeuty oznacza brak przygotowania. Taki obraz człowieka bez problemów jest jednak nierealny.
Terapia nie jest egzaminem, po którym człowiek otrzymuje stały certyfikat wewnętrznej równowagi. Życie przynosi nowe straty, konflikty, zmiany i obciążenia. Terapeuta może doświadczać trudnych emocji, ale powinien umieć rozpoznawać, kiedy wpływają one na pracę. Powinien także korzystać z odpowiednich form wsparcia, zamiast udawać, że nic go nie porusza.
Warto odróżnić człowieka, który ma własne ograniczenia i świadomie nimi zarządza, od osoby, która zaprzecza swoim reakcjom albo przenosi odpowiedzialność na pacjenta. Niepokój może budzić nie sam fakt, że terapeuta ma trudniejszy okres, lecz brak refleksji, lekceważenie granic i niezdolność do przyjęcia informacji zwrotnej.
„Czy terapeuta chodzi na terapię przez całą karierę”
To pytanie często wynika z potrzeby uzyskania jasnej reguły. Można pomyśleć, że dobry terapeuta powinien być stale w terapii, albo przeciwnie, że zakończenie terapii oznacza brak dalszej pracy nad sobą.
Nie ma jednej odpowiedzi pasującej do każdej osoby i każdego etapu życia. Własna terapia może trwać przez określony czas, zostać wznowiona po ważnym wydarzeniu albo zmienić formę, gdy zmienia się potrzeba. Czasem terapeuta korzysta z konsultacji, superwizji lub innego rodzaju wsparcia. Ważne, aby decyzja była przemyślana i wynikała z realnej potrzeby, a nie z obowiązku pokazywania innym, że cały czas coś ze sobą robi.
Jeśli podczas pierwszego spotkania pojawia się pytanie o własną terapię terapeuty, można je zadać wprost. Odpowiedź nie musi zawierać szczegółów z życia prywatnego. Powinna jednak dawać poczucie, że temat nie jest traktowany jako atak, a granice prywatności są połączone z odpowiedzialnością zawodową.
Kiedy warto poszukać pomocy?
Nie trzeba czekać na skrajne cierpienie, żeby umówić konsultację psychologiczną. Warto rozważyć pomoc, gdy trudność utrzymuje się przez dłuższy czas, wraca mimo prób poradzenia sobie albo zaczyna wpływać na sen, pracę, relacje i codzienne decyzje.
Sygnałem może być także poczucie utknięcia w powtarzającym się schemacie. Przykładem jest ciągłe wybieranie podobnych relacji, unikanie rozmów mimo świadomości ich znaczenia, silny lęk przed oceną albo przekonanie, że każda prośba o wsparcie jest oznaką słabości. Pomoc może być potrzebna również wtedy, gdy trudno nazwać własne potrzeby lub samodzielnie ocenić, czy reakcja na daną sytuację jest proporcjonalna.
Przed wyborem terapeuty można sprawdzić wykształcenie, doświadczenie z danym problemem, sposób pracy oraz zasady odwoływania spotkań. Podczas pierwszej rozmowy warto obserwować, czy można swobodnie zadawać pytania i mówić o wątpliwościach. Jedno spotkanie nie zawsze pozwala ocenić wszystko, ale często pokazuje, czy pojawia się podstawowe poczucie szacunku i bezpieczeństwa w relacji.
Własna terapia nie jest dowodem słabości terapeuty, lecz jednym ze sposobów odpowiedzialnego dbania o jakość pracy. Nie jest też jedynym kryterium wyboru. Jeśli chcesz spokojnie omówić swoją sytuację i sprawdzić, jaka forma pomocy może być odpowiednia, możesz umówić pierwszą konsultację.
Powiązane poradniki
Zobacz też
Przewlekły ból a rodzicielstwo – jak planować opiekę
Przewlekły ból a rodzicielstwo wymagają planu, który uwzględnia zarówno potrzeby dzieci, jak i zmienną kondycję osoby dorosłej. Pomaga ustalić…
Druga opinia przy przewlekłym bólu – kiedy ją rozważyć
Drugą opinię przy przewlekłym bólu warto rozważyć wtedy, gdy potrzebujesz wyjaśnienia, którego nie udało się uzyskać do tej pory, albo gdy czeka Cię…
Przewlekły ból – sygnały zmęczenia ciągłym radzeniem sobie
Przewlekły ból i zmęczenie radzeniem sobie często pojawiają się razem, choć nie zawsze łatwo je ze sobą połączyć. Można przyzwyczaić się do bólu, a…